Rozszczepienie – mechanizm obrony osób borderline


 
 
Rozszczepienie? Co to takiego? Brzmieć może niepokojąco, ale to tylko jeden z pierwotnych mechanizmów obronnych, w które natura wyposażyła człowieka. Do czego on służy i przed czym właściwie nas broni?
 
 
 
Mama zła/mama dobra
 
 
 
Już od samego początku odczuwamy frustracje. Dlatego niemowlęta płaczą, dzieci tupią i krzyczą, kiedy się irytują, nastolatki strzelają fochy, a dorośli tracą cierpliwość. Dzieci na początku nie radzą się z tą frustracją, bo nie są na tyle dojrzałe. Dlatego żeby jakoś przetrwać frustrację, dziecko rozszczepia obraz np. rodzica na tatę dobrego i tatę złego, mamę dobrą i złą. 
 
 
 
Złe samopoczucie sprawiają, że pojawia się jakiś „zły”, który powoduje złe doznania, a „dobremu” przypisuje się powodowanie dobrych uczuć. Z czasem zaczyna się rozumieć, że nie ma się do czynienia z dwoma innymi osobami, ale jedną. Obrazy łączą się. Te uczucia, które były rozszczepiane na wcześniejszych etapach rozwoju, zaczynają być przeżywane w zupełnie inny sposób – powstają o wiele bardziej złożone emocje. 
 
 
 
Rozszczepienie w borderline?
 
 
 
Świat osób  borderline jest bardzo prosty – są źli i dobrzy ludzie, emocje są oczywiste i nieskomplikowane. Rzeczywistość jest czarno-biała. Najłatwiej przydziela się osoby w przemyślanych rolach – jako postaci negatywne i pozytywne. Często osoba  borderline jest w stanie doprowadzić do kłótni między ludźmi, które wpycha w konkretne role. 

 
 
Ludzie, którzy mają osobowość borderline często wykorzystują mechanizmy projekcji i identyfikacji projekcyjnej. Kiedy pojawiają się trudne emocje, można wydzielić je i wypchnąć na zewnątrz – umieszczone w kim innym zdają się już nas nie dręczyć. Konflikt odegrają osoby, w których zamknie się emocje. W gruncie rzeczy każdy troszkę wykorzystuje te naturalne mechanizmy obronny. Osoba boderline nie potrafi sobie bez nich radzić ze swoimi emocjami. Te uczucia, których nie chce widzieć w sobie, regularnie przypisuje innym. 
 
 


Jak przydziela się innym emocje?
 
 
 
Głównie „oddajemy” innym te, których nie chcemy czuć, te których nie rozumiemy. Osoba borderline będzie przerzucać nieprzyjemne, tzw. negatywne emocje – związane z agresją: złość, zazdrość, a nawet nudę.  Nie potrafi radzić sobie z ze złożonymi emocjami, które są tak ważne, dal psychicznego rozwoju człowieka. Pozwalają na rozwój uczuciowości. Cierpiąc z powodu borderline możemy czuć się skrzywdzeni przez tych, wobec których sami powinniśmy czuć się winni. To całkiem ciekawe uproszczenie. Nie my jesteśmy winni. Odpowiedzialność przerzucamy na wszystkich innych ludzi, którzy nas otaczają.  
 
 
 
Czy to dobre? Niekonieczne, bo jeżeli cały czas „wyrzucamy” te odczucia, które sprawiają, że czujemy się źle, nieustannie wracamy do tzw. stanu śmierci wewnętrznej. Człowiek staje się pusty w środku.  Odczuwa nieustannie nudę lub podobne uczucie. 
 
 
 
Każdy z nas może mieć wrażenie, że stosuje ten i inne mechanizmy obronne, bo czasami każdy z nas to robi. Nie oznacza to jeszcze, że jesteśmy zaburzeni. To, że czasami ktoś odczuwa taką pustkę, nie oznacza, że mamy do czynienia z poważnym zaburzeniem osobowości. Niemniej jednak częste korzystanie z mechanizmów obronnych takich jak rozszczepienie i projekcja, powoduje, że przestajemy odczuwać różnorodne emocje, bez których organizm zaczyna najzwyczajniej chorować. 
 
 
 
Trzeba przeżywać emocje
 
 
 
Umysł nie służy tylko do rozwiązywania zagadek logiczny, rozwiązywania ścisłych problemów i wykonywania codziennych czynności. Ma też za zadanie rozumienie emocji i rozwijanie ich – proces tzw. mentalizacji. W borderline, gdy umysł nie jest wykorzystywany do analizowania i przeżywania emocji, zaczyna służyć do wręcz odwrotnego działania, usuwania tych doznań, nieprzerobionych, nieprzeżytych z głowy. 
 
 
 
Zostają tylko uczucia banalne, nudne i osoba odczuwa monotonię. Człowiek borderline nie widzi w tym problemu. Odrzuca przekonanie, że twórcze i rozwojowe są dla niego właśnie te emocje i relacje, które pojawiają się między nim a innymi ludźmi. Nie tylko uważają je za bezwartościowe, ale wręcz za takie, które mogą wywoływać lęk. 
 
 
 
Dlaczego się boją? Bo w relacji z drugą osobą okazuje się, że te wszystkie uczucia, którzy w sobie nie lubimy agresja, egoizm, brak poczucia własnej wartości, naprawdę w nas istnieją.
 
 
 
Osoba borderline chce być samowystarczalna
 
 
 
Wszystko co dobre, jest w nas, nie potrzebuję nikogo innego – fantastyczny dom z własną siłownią, ogród z basenem i ścianką wspinaczkową, pokój z fortepianem, wielka, domowa biblioteka, pieniądze i absolutnie żadnego powodu, żeby korzystać z pomocy innych ludzi – brzmi pięknie? 
 
 
 
Samodzielne doskonalenie siebie, bez czerpania z zewnątrz bywa obsesją osób borderline. Pragnienie świata idealnego, w którym dobro i zło są rozdzielone jest mocno zakorzenione w osobowości borderline.