Style przywiązania – jaki jest twój styl przywiązania? W jaki sposób wchodzisz w relacje?

W jaki sposób nabywamy umiejętności niezbędne do wchodzenia w relacje z drugim człowiekiem? Stanowią one wrodzony talent, czy może uczymy się ich od innych? Okazuje się, że źródłem zdolności interpersonalnych są doświadczenia z wczesnego dzieciństwa, a za ich jakość odpowiadają stosunki z rodzicami lub opiekunami. To właśnie one tworzą zespół zjawisk, dzięki którym jesteśmy zdolni do tworzenia mniej lub bardziej prawidłowych więzi z drugim człowiekiem – nasz styl przywiązania.

 

Z pewnością każdy z nas zna osobę, która uchodzi za „niezdolną do stworzenia związku”, obawiającą się bliskości i zależności charakteryzujących bliskie relacje. Bez trudu znajdziemy w swoim otoczeniu również kogoś, kto wykazuje się ponadprzeciętnymi zdolnościami interpersonalnymi i jest w stanie odnaleźć się zarówno w towarzystwie, jak i w samotności. Wielu z nas automatycznie tworzy teorie, które mogłyby tłumaczyć ten stan rzeczy. Jedni twierdzą, że kobiety posiadają naturalną zdolność do prawidłowego zarządzania swoimi emocjami, a mężczyźni mają z nimi znacznie mniejszy kontakt. Inni doszukują się przyczyn genetycznych lub upatrują źródła ewentualnych problemów w poprzednich, nieudanych miłościach. Prawda jest nieco inna: każdy z nas ma swój własny styl przywiązania, ukształtowany we wczesnym dzieciństwie. Od tego, jak wyglądały nasze kontakty z pierwszymi opiekunami, zależą przekonania na temat siebie i świata zewnętrznego, a w efekcie sposób, w jaki przywiązujemy się do innych osób w dorosłym życiu.

 

Czym jest przywiązanie? Psychologowie definiują je jako stan, w którym dana jednostka odczuwa silną tendencję do szukania bliskości innej, konkretnej osoby, szczególnie w sytuacjach stresu, trudności lub zagrożenia. W dorosłym życiu przedmiotem naszego przywiązania jest przede wszystkim współmałżonek. Za tym, w jaki sposób układamy wzajemne relacje, nie stoi jedynie „prawdziwość” naszej miłości czy dopasowanie pod względem upodobań, zainteresowań i hobby. O tym, czy w danym związku będziemy prezentowali postawę pełną pewności siebie i spokoju, czy raczej charakteryzującą się lękiem lub agresją, decyduje nasz styl przywiązania.

 

Aby dobra, zdrowa relacja mogła zaistnieć, oboje partnerzy muszą być zdolni do tworzenia głębokiej więzi. Często bardzo trudno jest znaleźć źródła małżeńskiego kryzysu, który rozpoczął się kilka miesięcy wcześniej. Nic dziwnego, ponieważ z reguły szukamy przyczyn zupełnie nie tam, gdzie trzeba. Niewielu osobom przyszłoby wówczas do głowy przeanalizowanie wczesnodziecięcych doświadczeń i tego, jak traktowali nas rodzice. To błąd, gdyż nie bez przyczyny mówi się, że „zakochani nawet w sypialni nie są sami”. W każdej chwili są z nami choćby rodzice, którzy nauczyli nas miłości, zaangażowania i radzenia sobie z problemami. Można powiedzieć, że dziecko „nasiąka” postawami obserwowanymi w domu i klimatem rodzinnym, a relacje z opiekunami uważa za uniwersalny wzór relacji z innymi ludźmi i w dorosłym życiu stara się odtworzyć bliskość, jaką miało z opiekunem.

 

Wszystkie zachowania związane z przywiązaniem tworzą tzw. „behawioralny system przywiązania”, który jest stale aktywny. Jego główną funkcją staje się utrzymanie bliskości do matki, a w przyszłości do wszystkich ważnych osób.

 

Styl przywiązania łatwo można zaobserwować w sytuacji, gdy matka (lub inna osoba będąca głównym opiekunem) znika z pola widzenia dziecka.

 

 

 

1.       Styl bezpieczny

Około dwóch trzecich dzieci prezentuje styl przywiązania oparty na poczuciu bezpieczeństwa. Takie dzieci ufają matce, czują się przy niej bezpiecznie, wierzą, że jest dostępna, wrażliwa i gotowa do wsparcia oraz opieki. Taka relacja buduje stabilne poczucie własnej wartości i przekonanie, że mamy prawo do miłości. Dzięki temu mały człowiek chętnie poznaje świat, ma dużą pewność siebie, jest ciekawy nowych zjawisk i bez problemu angażuje się w relacje społeczne.

 

W dorosłym życiu osoby o bezpiecznym stylu przywiązania potrafią tworzyć trwałe, zdrowe relacje. Wspierają innych, ale także potrafią same zwracać się o pomoc. Bycie zależnym od innych nie sprawia im problemu, a jednocześnie potrafią stawiać wyraźne granice. W związkach nie boją się bliskości, zachowując przy tym własną odrębność. Rzadko martwią się, że zostaną porzucone lub obawiają się nadmiernej zależności. Bliskie związki kojarzą im się ze szczęściem i zaufaniem.

 

2.       Styl unikający

Ten styl przywiązania charakteryzuje ok. 20% dzieci. Kształtuje się on, gdy mały człowiek żyje w strachu i doświadcza siebie samego jako kogoś bezbronnego i bezsilnego. Takie dzieci mają poczucie odrzucenia przez matkę, którego nabierają, będąc karane za próby nawiązania z nią bliskiego kontaktu fizycznego. Jeśli opiekun jest niedostępny i odrzuca dążenia dziecka do bliskości, zaprzestaje ono wyrażania emocji i poszukiwania wsparcia. W przyszłości będzie wspominało rodziców jako krytycznych, wymagających i pozbawionych troskliwości.

 

W dorosłym życiu takie osoby czują się skrępowane bliskością innych ludzi, unikają intymności i nie ufają partnerowi. Pozytywnie reagują na nowe znajomości, jednak w związku wystrzegają się okazywania emocji, by uniknąć doświadczenia odrzucenia. Manifestują pozorną niezależność emocjonalną, nie okazują słabości, a po kłótni nie płaczą, gdyż nie uważają tego za dobry sposób na odzyskanie bliskości. Dla partnera może to być zupełnie niezrozumiałe, może on odbierać takie zachowanie jako brak uczuć i zaangażowania oraz obojętność. Skutkuje to jego uczuciem samotności, a wszystkie próby zbliżenia się wywołują lęk lub irytację osoby o unikającym stylu przywiązania.

 

Takie osoby często angażują się również w romanse, które nie wymagają zobowiązań, manifestowania uczuć oraz deklaracji. Jeśli zaś zdecydują się na małżeństwo, ich zachowanie odznacza się nadmierną kontrolą i brakiem spontaniczności lub nadmierną opiekuńczością wobec partnera oraz postrzeganiem rzeczywistości z perspektywy osoby zrównoważonej i czuwającej nad wszystkim.

 

 

3.       Styl lękowo-ambiwalentny

Ten styl przywiązania również występuje u ok. 20% dzieci, które doświadczają chaotycznej, niespójnej i nieadekwatnej opieki. Raz czują się kochane, innym razem zupełnie niepotrzebne. W pewnym sensie taka postawa wynika z okoliczności, gdy dziecko zamienia niemożność przewidzenia zachowania rodziców w sytuację, kiedy to opiekunowie nie mogą przewidzieć zachowania swojej pociechy. Dziecko nigdy nie ma pewności, że otrzyma pomoc i pocieszenie, toteż stale upewnia się, że rodzic jest blisko. Gdy mama próbuje się od niego oddalić, gwałtownie protestuje, a kiedy wraca, z jednej strony cieszy się, a z drugiej demonstruje złość i opór. Po latach będzie opisywało swoich opiekunów jako agresywnych i kontrolujących.

 

W dorosłym życiu osoby o lękowo-ambiwalentnym stylu przywiązania zamartwiają się, czy na pewno są kochane oraz czy same nie kochają za bardzo. Mogą stać się chorobliwie zazdrosne i czuć się niedoceniane przez partnera oraz inne ważne osoby. Aby zwiększyć stopień przewidywalności zachowań ukochanego mogą stosować tzw. strategię zniewalania. Manifestują różnego rodzaju groźby (np. twierdzą, że odejdą), a nawet bywają agresywne, oczekując, że w ten sposób zmuszą partnera do reakcji. Oczywiście, nie jest to dobra strategia na stworzenie i podtrzymywanie zdrowego związku, a jednocześnie wydaje się być dość skuteczna, ponieważ redukuje problem niedostępności ukochanej osoby. Gdy zaś partner zareaguje na tego rodzaju postępowanie gniewem, dana osoba prezentuje zachowania uległe, które pozwalają na przemianę złości na tendencje opiekuńcze.

 

Osoba prezentująca lękowo-ambiwalentny styl przywiązania odbiera samą siebie jako kogoś pełnego wątpliwości, ma niskie poczucie własnej wartości, zakochuje się łatwo, ale powierzchownie, postrzega inne osoby jako niechętne bliskim związkom i deklaracjom, często doświadcza skrajnych i burzliwych emocji, takich jak zazdrość, obsesyjność, lęk przez porzuceniem i opuszczeniem, nieufność do innych osób oraz samej siebie.

 

Ludzie z takim stylem przywiązania mylą miłość i intymność ze „zlaniem się w jedno”, zatraceniem granic i emocjonalnym zagarnięciem partnera. Oczekują od niego bezwarunkowego zachwytu, ciągłej uwagi, troski i serdeczności oraz spełniania wszystkich oczekiwań. Takie związki z reguły nie są szczęśliwe: jedna osoba czuje się odrzucona i mało kochana, a druga usidlona i pozbawiona niezależności. Do wszystkich tych problemów dochodzi zazdrość. Lękowo-ambiwalentny styl przywiązania sprawia, że prezentująca go osoba często jest zazdrosna o poprzednie związki partnera, a jednocześnie nieustannie przywołuje jego wspomnienia na ten temat, nakłaniając go do zwierzeń. Porównuje się do poprzednich partnerów ukochanej osoby, odznacza się ciągłą czujnością i prezentuje impulsywne zachowania, których później żałuje. Jej zazdrość nie stanowi jedynie oznaki słabości, ale wynika z wcześniejszych doświadczeń braku pewności i niejednoznacznych sygnałów ze strony figury przywiązania.

 


 

Badania wykazują, że u 70% młodych dorosłych sposób nawiązywania relacji z partnerem jest taki sam jak styl przywiązania do matki w wieku 12 miesięcy. Czy to oznacza, że przez całe życie jesteśmy skazani na wpływ błędów naszych rodziców? Na szczęście niektórzy eksperci twierdzą, że błędne koło wczesnodziecięcych doświadczeń da się przerwać. Przede wszystkim należy uświadomić sobie, jak wyglądały nasze kontakty z opiekunami, przeanalizować fakty i wspomnienia w poszukiwaniu źródła obecnych problemów. Zadajmy sobie kilka pytań: Czy odczuwaliśmy strach, gdy mama znikała z pola widzenia? Czy byliśmy źli na rodziców, gdy wyjeżdżali? Czy byliśmy chwaleni, czy tylko karani? Kto się nami opiekował, kto nas przytulał? Ważne jest, byśmy spróbowali zrozumieć swoich rodziców, spojrzeć na swoje dzieciństwo z ich perspektywy. Należy pamiętać, że nasi rodzice żyli w innych czasach, mieli inne problemy, nie mieli takiego dostępu do wiedzy na temat wychowania dzieci, jaki mamy teraz. My chcieliśmy widzieć w nich osoby wszechwiedzące i zaspokajające wszystkie nasze potrzeby, ale to nie było możliwe. Teraz, jako osoby dorosłe, podziękujmy im za to, że kochali nas tak, jak potrafili i wybaczmy im potknięcia. A następnie weźmy życie w swoje ręce i postarajmy się budować swoje związki (również z własnymi dziećmi) w sposób świadomy.