Czemu nie mogę się zaangażować w związek z drugą osobą?

 Marzysz o stałej relacji i poczuciu, że do kogoś „należysz”. Ciągle szukasz kogoś, kto spełni twoje oczekiwania, a kiedy wreszcie spotykasz atrakcyjną i wartościową osobę, odkrywasz, że… nie jesteś w stanie zaangażować się w poważny związek. Czy to możliwe, że sami sabotujemy własne pragnienia? Dlaczego mamy trudności z zaangażowaniem się w miłosną relację?

 

Dzisiejsze czasy w pewnym sensie nie sprzyjają tworzeniu stałych związków. Z jednej strony, wszyscy wychowaliśmy się na bajkach i baśniach, w których szczęśliwe zakończenie było równoznaczne ze znalezieniem „jedynej, prawdziwej miłości”. Z drugiej strony, celem naszego życia dawno przestało być założenie typowej, tradycyjnej rodziny. Czerpiemy radość i satysfakcję z niezależności i braku zobowiązań. Koncentrujemy się na karierze, bogatym życiu towarzyskim, rozwoju i samorealizacji. Od spokojnych wieczorów w domu często wolimy dalekie podróże oraz szalone imprezy. Skrycie marzymy o księciu lub księżniczce z bajki i uczuciu, które trafi nas „jak grom z jasnego nieba”. Jednak kiedy naprawdę się zakochujemy, często… wpadamy w popłoch i czujemy się bardzo niekomfortowo. Całkowite oddanie i otwartość nierzadko kłócą się z naszymi przyzwyczajeniami. Nie zawsze mamy ochotę na wywrócenie swojej rzeczywistości do góry nogami i przystosowanie jej do bycia z drugim człowiekiem. Stały związek oznacza trwałe zmiany w naszym codziennym funkcjonowaniu. Życie w parze wiąże się z planowaniem z uwzględnieniem potrzeb i oczekiwań drugiej strony oraz częstym dostosowywaniem się do niej. Ktoś, kto od lat jest sam i do tej pory nie musiał się z nikim liczyć, może mieć z tym poważne trudności. W dodatku całkowita szczerość i otworzenie się przed innym człowiekiem w pewnym sensie oznacza stanie się słabym i wrażliwym. Przyzwyczajeni do określonego wizerunku i działań skierowanych na autoprezentację możemy czuć się z tym źle i nieswojo.

 

Czym jest zaangażowanie? W kontekście związków międzyludzkich termin ten z reguły oznacza wszystkie te działania, które podejmujemy w świadomy sposób, by zbliżyć się do ukochanej osoby oraz okazać jej swoje oddanie. Na późniejszych etapach relacji zaangażowanie prowadzi do zdecydowanych kroków takich jak zamieszkanie razem, zaręczyny, ślub, wspólny kredyt lub dziecko. Są to wszystkie te rzeczy, które wiążą dwoje ludzi w trudniejszy do zerwania sposób. Kiedy tylko ze sobą „chodzimy”, w każdej chwili możemy podjąć decyzję o zakończeniu znajomości – jeśli zechcemy, mamy możliwość zniknięcia z dnia na dzień z życia drugiej osoby, nie ponosząc przy tym większych konsekwencji. Jeśli zaś wspólnie wynajmujemy lub kupiliśmy mieszkanie, jesteśmy małżeństwem albo mamy ze sobą dziecko, sprawa staje się znacznie bardziej skomplikowana. Z pewnością zakończenie takiej poważnej relacji nie przychodzi łatwo i jest związane z większą liczbą działań, które jesteśmy zmuszeni podjąć.

 

Zaangażowanie może również oznaczać cos bardziej nieuchwytnego – przywiązanie i wszystkie te uczucia, które trzymają nas razem nawet wtedy, gdy w związku dzieje się coś złego. Zaangażowanie może być bardzo przyjemne: w końcu czujemy, że do kogoś „należymy” i nie jesteśmy sami na świecie. Z drugiej jednak strony, im więcej z siebie dajemy, tym więcej możemy stracić. Innymi słowy, zaangażowanie wiąże się z pewnym ryzykiem. To naturalne, że odczuwamy przed nim lęk: otworzenie się przed drugą osobą i zaufanie jej mogą nas narazić na zranienie. Kiedy jesteśmy bardzo młodzi i wchodzimy w swoje pierwsze romantyczne relacje, raczej jeszcze o tym nie myślimy, jednak im więcej bólu i rozczarowań mamy na swoim koncie, tym bardziej obawiamy się konsekwencji takiej otwartości. Pamiętamy o tym, jak duże było nasze cierpienie po wcześniejszych rozstaniach i boimy się, że będziemy przeżywać te emocje od nowa.

 

Warto przez chwilę zastanowić się nad tym czynnikiem. Czasami zdarza się, że nasze emocje i przeczucia wysyłają nam cenny komunikat. Niekiedy ulegamy krzywdzącym stereotypom, sądząc, że osoba, która nie chce zaangażować się w stały związek, jest egoistyczna i wygodna. Zarzucamy jej, że nie chce burzyć swojego poukładanego świata, by zrobić w nim miejsce dla kogoś innego. Tymczasem jej motywacją może być przecież autentyczny lęk przed zranieniem.

 

Warto mu się przyjrzeć zwłaszcza wtedy, gdy niedawno zakończyliśmy poważny związek. Być może nasz opór i negatywne uczucia są sygnałem, że jeszcze nie jesteśmy gotowi na coś nowego. Aby być w stanie otworzyć się na drugą osobę i zbudować z nią coś trwałego, musimy przepracować poprzednią relację i mieć w sobie gotowość na zostawienie jej za sobą. Jeśli tego nie zrobimy, będzie to duże niebezpieczeństwo dla kolejnej relacji. Może się okazać, że będziemy wówczas porównywali nowego partnera do jego poprzednika lub będziemy przenosili swoje emocje z przeszłości do teraźniejszości – np. jeśli kiedyś zostaliśmy zdradzeni, teraz możemy być nadmiernie podejrzliwi lub chorobliwie zazdrośni. Zanim będziemy w stanie zbudować dobry, zdrowy związek, musimy spędzić trochę czasu sami ze sobą: jak najlepiej poznać siebie i swoje potrzeby, nauczyć się czerpać radość z własnego „towarzystwa”, a także zamknąć rozdział związany z minioną miłością. Jeśli więc bardzo boimy się zaangażowania w kolejną relację, być może jest to właśnie znak, że jeszcze nie jesteśmy na nią gotow