Niewinny flirt – czy to już zdrada?

 Udany związek to nie tylko wzajemna fascynacja oraz podobne zainteresowania. Bardzo dużą rolę odgrywają również podobne poglądy. Szczególnie istotne jest porozumienie w sprawie tego, co można, a czego nie można nazwać zdradą. To, co dla jednej osoby stanowi niewinny flirt, dla innej może oznaczać niewierność w stosunku do partnera.

 

Początki związku zazwyczaj są bajkowe. Chyba każdy z nas zna tę ekscytację, która pojawia się, gdy poznajemy bliżej nową, interesującą i atrakcyjną osobę. Dowcipne gry słów nie mają końca, a przypadkowe zetknięcie dłoni wywołuje przyjemny dreszcz. Wszystkie te „zaloty” wnoszą do naszego życia powiew świeżości i sprawiają, że czujemy się wspaniale.

 

Jeśli flirt doprowadzi do czegoś więcej i staniemy się parą, z czasem atmosfera między nami nieco się uspokaja. Nikt nie byłby w stanie przeżyć wielu lat, nieustannie odczuwając tak silne emocje. Wraz z biegiem kolejnych miesięcy wspólnego życia czujemy się w swoim towarzystwie coraz bardziej swobodnie i „zwyczajnie”. Przyspieszone bicie serca i podekscytowanie stopniowo ustępują poczuciu bezpieczeństwa, wzajemnemu porozumieniu i spokojowi. I choć taki stan rzeczy bardzo nam odpowiada, a stały związek daje nam szczęście i satysfakcję, od czasu do czasu tęsknimy za porywami serca i dawną męsko-damską grą.

 

Wiele osób pozwala sobie wówczas na flirt z innymi ludźmi. Nie oznacza to, że chcą lub byłyby gotowe zdradzić partnera. Chodzi raczej o chwilowy powrót do dawnych emocji i potwierdzenie własnej atrakcyjności. Z czasem miłość ukochanej osoby staje się dla nas czymś oczywistym. Flirtując z osobą spoza związku, na nowo czujemy się interesujący i pożądani.

 

Czy flirt automatycznie oznacza niewierność i utratę zainteresowania partnerem? Oczywiście, że nie. Większość z nas, po kilku uwodzicielskich zdaniach zamienionych z przypadkowo poznaną kobietą lub kolegą z pracy, wraca do ukochanego współmałżonka i czerpie pełną satysfakcję ze wspólnego życia. Kluczem jest jednak zachowanie umiaru i dbałość o to, by przez niewinną zabawę nie stracić zaufania partnera.

 

Na początku warto ustalić, czym jest, a czym nie jest flirt. Stanowi on jeden z elementów zalotów, czyli gry prowadzonej przez dwie zainteresowane sobą osoby. Czasami flirt przeradza się w coś więcej, jednak równie często ma na celu jedynie rozrywkę i nawiązanie powierzchownej relacji. Zazwyczaj opiera się głównie na rozmowie, która jest pełna aluzji, podtekstów i niedomówień. Jest grą, której charakter podkreślają wymowne spojrzenia i gesty oraz zalotna mowa ciała. Warto podkreślić, że flirt nie zawsze stanowi zaproszenie do bliższej znajomości. Może być również niewinną zabawą, mającą swój wyraźny początek oraz koniec.

 

Czy flirt jest zdradą? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Z pewnością sam flirt, zgodnie ze swoją definicją, nie prowadzi do włamania przysięgi małżeńskiej. Jednak warto podkreślić, że pojęcie niewierności dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego. Jedni są bardziej tolerancyjni, wobec czego zdradą jest dla nich dopiero pocałunek lub seks z inną osobą. Inni z kolei stawiają granicę w zupełnie innym miejscu – dla nich nadużyciem zaufania jest już wyraźne okazanie zainteresowania inną osobą, wyjście na kawę z kolegą z pracy czy skomplementowanie wyglądu koleżanki. Ogólnie można przyjąć, że granica flirtu i zdrady przebiega tam, gdzie zaczyna się kontakt fizyczny. Jednak będąc w związku z konkretną osobą, powinniśmy poznać jej oczekiwania i postarać się wypracować zasady, które będą odpowiadały obu stronom.

 

Choć w wielu przypadkach flirt jest stosunkowo niewinną zabawą, warto przyjrzeć się powodom takiego zachowania. Wbrew pozorom, skłonność do flirtowania z osobami spoza stałej relacji wynika z tych samych przyczyn co zdrada. Tego typu sytuacje zwykle sygnalizują, że potrzeby jednej ze stron w związku nie są do końca zaspokajane. Być może czuje się ona zaniedbana i brakuje jej zainteresowania płci przeciwnej. Chciałaby poczuć się atrakcyjna oraz pożądana. Niektóre osoby odznaczają się również stosunkowo wysokim zapotrzebowaniem na stymulację oraz nowe doznania i poszukują ich z dala od stałego, bezpiecznego związku. Czasami flirt i pokusy pojawiają się w reakcji na kryzys w małżeństwie: narodziny dziecka, syndrom opuszczonego gniazda, stres spowodowany problemami finansowymi lub utratą pracy. W takich momentach bardzo często pojawiają się trudności w komunikacji między partnerami: „ciche dni” lub agresja słowna oraz kłótnie. Małżonkowie czują się nierozumiani, mało istotni dla siebie nawzajem i nie są ze sobą tak blisko jak wcześniej. To sprzyja poszukiwaniu pozytywnych interakcji poza związkiem oraz wzmaga chęć odreagowania stresu w nowy, ekscytujący sposób. Warto przyjrzeć się wartościom, które szczególnie cenimy sobie w kontaktach z przedstawicielami innej płci: mogą to być doznania natury seksualnej, czułość, wsparcie emocjonalne, ciepło lub zrozumienie. Prawdopodobnie to właśnie ich zaniedbywanie jest powodem nawiązywania bliższego kontaktu z innymi kobietami lub mężczyznami.

 

Poza zaspokajaniem podstawowych potrzeb uczuciowych partnera (takich jak przyjaźń, zaufanie, szczerość, lojalność itp.), warto zadbać o podtrzymywanie namiętności w stałym związku. Nie ma zasady, która decydowałaby o tym, że uwodzenie jest zarezerwowane dla nowych znajomości. Równie dobrze możemy flirtować z własnym partnerem. Istnieje duża szansa, że nie będzie wówczas poszukiwał dowodów na własną atrakcyjność poza domem.