Agresja w dorosłym życiu – czy nieprawidłowe wzorce wynosi się z domu?

 

W 2011 roku niepokojący film szkockiej reżyserki Lynne Ramsay „Musimy porozmawiać o Kevinie” wstrząsnął widzami. Chociaż nie jest to główny problem, który wynika z fabuły filmu, rodzi się pytanie: czy dziecko może być złe z natury, z głębi własnej osobowości?

 
Przywykliśmy winą za złe postępki ludzi dorosłych i dzieci obarczać po części tych, którzy byli odpowiedzialni za ich wychowanie i mogli wpłynąć na ich życie. Założenie, że skłonność do agresji, roszczeniowe zachowanie i bezczelność człowiek odziedzicza po rodzicach i w wyniku bezstresowego wychowania zyskuje coraz większą popularność. Zapominamy jednak, że również w modelowych rodzinach trafiają się przypadki agresywnych zachowań u jej członków. Skąd bierze się skłonność do zła i brutalności w człowieku. Czy można zapobiec agresywności jedynie poprzez prezentowanie dziecku odpowiednich wzorców postępowania?
 
 
Czym jednak właściwie jest agresja? Jeno Ranschburg definiuje ją jako takie działanie, które, świadomie wykonane, ma na celu sprawić komuś ból, cierpienie, wywołać poczucie straty lub samą tendencję do takich czynności. Nie da się jednoznacznie określić źródła agresywnych zachowań. Dzieli się je obecnie na:
 
-te, które pochodząc z wewnątrz człowieka, z jego naturalnych skłonności (warto przeczytać rozprawę pt. „Lewiatan” autorstwa Thomasa Hobbesa, w której autor broni przekonania, że agresja to część ludzkiego instynktu.).
-teoria frustracji mówi zaś, że agresja u człowieka budzi się, gdy nie jest on w stanie osiągnąć założonego sobie celu, ze względu na zderzenie z ewentualnymi przeszkodami. Agresja w tym przypadku jest sposobem na rozładowanie nagromadzonych w związku z klęską emocji.
-Albert Bandura dopatruje się źródła agresji w przykrych doświadczeniach. Jego teoria zakłada także, że człowiek może zachowywać się agresywnie, jeżeli wskutek tego może otrzymać jakąś korzyść. Jest to tzw. teoria społecznego uczenia się.
Agresja może mieć też swój początek w chorobie – być wynikiem uszkodzeń mózgu, zaburzeń osobowości i zaburzeń psychicznych. Zadaniem lekarzy i terapeutów jest ustalić źródło niepoprawnych zachowań i podjąć kroki w stronę ich wyeliminowania lub ograniczenia, jeżeli jest to możliwe. 
 
 
Przyznać trzeba, że każdy człowiek posiada pewne mocniej lub słabiej wykształcone mechanizmy tłumienia zachowań agresywnych – można więc założyć z góry, że pewnego stopnia skłonność do agresji tkwi w każdym z nas. Sposób w jaki ta agresja się uzewnętrznia w zderzeniu ze stresowymi sytuacjami, zależy od jednostki. Niektórzy świetnie tłumią swoje emocje i nie pokazują zdenerwowania – nie jest to jednak dobre dla psychiki, ponieważ tłumienie emocji może prowadzić do różnych zaburzeń. Są też przypadki osób, które są nadmiernie wybuchowe i nie potrafią zachować spokoju, nawet przy lekkim wytrąceniu z równowagi. Istnieją również przypadki agresorów, którzy potrafią ukrywać swoje odczucia, ale jednocześnie w zaplanowany sposób rozładowywać swoją agresję na innych osobach z premedytacją sprawiając im cierpienie. 
 
 
Tematem agresji zajmował się Freud, który wyszedł z ciekawą teorią. Twierdził bowiem, że w człowieku istnieją dwie przeciwstawne życie Eros (życie) i Tanatos (śmierć). Podczas gdy jedna ciągnie człowieka w stronę życia i radości, druga skłania go do autodestrukcji. Agresja jest według niego instynktem autodestrukcji ukierunkowanym do zewnątrz na inne osoby, jest generowana stale i musi znajdować ujście, a jeżeli nie daje się rozładować w sposób akceptowalny społecznie, przeradza się w przemoc.
 
 
Dollard doszukiwał się źródła agresji w stresie i niepowodzeniach. Zauważył on wraz ze swoimi współpracownikami ciekawą zależność -mianowicie im gorsza jest sytuacja ekonomiczna porównywanych grup społecznych (a więc częstotliwość  odnoszenia sukcesu przez jednostki w danej grupie), tym więcej przypadków wandalizmu, przemocy i czynów aspołecznych.
U dzieci najczęstszym motorem zachowań agresywnych jest niezaspokojenie potrzeb – bezpieczeństwa, kontaktu z rówieśnikami, posiadania. Dzieci często reagują na ich niezaspokojenie agresją. Karanie takich reakcji zwykle potęguje poczucie niezadowolenia i prowadzi do wzmożenia agresji. 
 
 
Istnieją cztery rodzaje reakcji wychowawców na niewłaściwe zachowania dzieci:
 
-ciepła pobłażliwa, którą możemy skojarzyć z powszechnie znanym tzw. wychowaniem bezstresowym, kiedy dziecku pozwala się na wszystko, starając się chronić je przed negatywnymi emocjami.
-zimna pobłażliwa polega na odtrącaniu dziecka przez rodziców z powodu niechęci do niego, co wzmaga agresywne zachowania. 
-ciepła ograniczająca jest  prezentowana przez rodziców nadopiekuńczych. W domach rodzin agresja może być surowo wzbroniona, istnieje wówczas prawdopodobieństwo przeniesienia agresywnych zachowań na rówieśników.
-zimna ograniczająca postawa rodziców polega na ograniczaniu wolności dziecka przy utrzymywaniu chłodnego stosunku do niego. Przejawia się również częstym stosowaniem kar. Wobec takiego reżimu, dziecko zwykle reaguje autoagresją. 
 
 
Stosowanie wobec dzieci agresywnych przemocy i przymusu nie jest dobrą drogą. Wzmaga jedynie zachowania agresywne. Pomocna może się okazać perswazja nie tylko w słownej formie, ale także warunkowanie zachowań. Kiedy dziecko przekona się, że nie jest w stanie osiągnąć nic agresją, prawdopodobnie skłoni się do innych sposobów osiągania swojego celu – zgodnych z normami społecznymi. U agresywnego dziecka, należy dostrzegać pozytywne cechy i pomagać mu je rozwijać. Odepchnięcie cierpiącej osoby może jedynie pogłębić patologiczny stan, w którym tkwi.