„Zachowajmy spokój” – o intelektualizacji

No i mamy problem… Dowolny. I trzeba go rozwiązać. Są tacy, którzy zaczynają się trząść od nadmiaru emocji, kiedy pojawia się jakaś trudność. Niektórzy nie są w stanie działać pod ich wpływem. Są rozkojarzeni, niepewni. Wolą uciszyć emocje, odepchnąć je na bok i wybierają chłodny rachunek. Jakie plusy i jakie minusy mają rozwiązania A i B? A potem prosta, matematyczna decyzja.

Na chłodno — czy takie podejmowanie decyzji ma wady?

Można by się zgodzić ze stwierdzeniem, że najlepsze decyzje, to te dobrze przemyślane. Zwłaszcza wyjątkowo trudne problemy wymagają spokojnego podejścia, czasu na przetworzenie różnych informacji. Trzeba jednak raz na jakiś czas puścić emocje, zamiast trzymać je twardą ręką. Jeżeli nigdy nie wychodzimy z tego trybu rozumowania na zimno, może zdarzyć się, że nieświadomie będziemy unikać „radzenia” sobie ze swoimi emocjami.

Co oznacza owo „radzenie”? Zauważenie emocji, zaakceptowanie jej, zrozumienie… Faktem jest, że ból, który spychamy w głąb siebie, kiedy chcemy za wszelką cenę kierować się logiką, zostaje w nas, tylko że jest uśpiony. Niechciane emocje zepchnięte gdzieś w otchłań pamięci wcale nie znikają. Wręcz przeciwnie, po jakimś czasie mogą zaatakować ze zdwojoną siłą — skumulowane i objawiające się konkretnym zaburzeniem, jak np. depresja. Ważne, żebyśmy nie zapominali, że intelektualizacja jest dobrą metodą do rozwiązywania trudnych zadań, ale nie powinna służyć nam do ułatwiania sobie codzienności.

Intelektualizacja – czy jesteśmy w stanie rozwiązywać problemy bez emocji?

Problem zaczyna się wówczas, kiedy uczucie, odczucie, emocję zaczynamy odbierać jako problem do rozwiązania. Intelektualizacja ma miejsce, kiedy odrzucamy emocjonalny kontekst jakieś sytuacji i skupiamy się tylko na jej racjonalnych częściach, które da się ocenić, policzyć, wykluczyć. W trudnej sytuacji intelektualizacja pomaga zachować spokój, nie minimalizując roli emocji, ale wykluczanie emocjonalnego podejścia w przypadku wszystkich sytuacji, które są dla nas uczuciowo trudne, sprawia, że tracimy zdolność radzenia sobie z tymi uczuciami.

Prowadzone przez specjalistów badania dowiodły, że unikanie emocji może sprawić, że zamiast pozbyć się stresu, staniemy się jeszcze bardziej na niego podatni. Poza tym staniemy się nerwowi i łatwiej będziemy wpadać w złość. Akceptacja emocji może za to zmniejszyć różne dolegliwości.

Dlaczego nadmierna intelektualizacja nie jest dobra?

Niestety jest to jeden z mechanizmów obronnych, których na co dzień nie jesteśmy świadomi. W ten sposób nasz umysł chce nas chronić przed przytłoczeniem, żalem, smutkiem. Intelektualizacja nie oznacza oczywiście, że człowiek nie odczuwa emocji, ale doświadcza ich w specyficzny sposób, c o może utrudniać tej osobie działanie. Czasami jest to nam potrzebne, jednak bywa, że w życiu musimy uporać się z kryzysami i wyzwaniami, których się nie spodziewaliśmy, a które są bardzo trudne. Intelektualizacja ma sens w niektórych sytuacjach, bo w życiu nie zawsze mamy luksus poddania się strachowi lub smutkowi – musimy funkcjonować.

Sytuacje takie, jak śmierć bliskiego, poważny wypadek, który może mieć wpływ na nasze życie, odejście bliskiej osoby z naszego życia, rozstanie, utrata czegoś cennego. Doświadczone w życiu traumy mogą sprawiać, że człowiek ma wrażenie, iż doświadczanie negatywnych emocji jest złe i świadczy o słabości. Jednak tak intensywne przeżycia wymagają przeżycia żałoby, pogodzenia się z emocjami, które doskwierają nam długo. Ich zepchnięcie na bok może być szkodliwe nie tylko dla zdrowia psychicznego, ale także fizycznego.

Moje emocje istnieją i zawsze będą częścią mnie

Świadomość i akceptacja swoich emocji nie jest słabością. Wręcz przeciwnie, im lepiej nauczymy się je rozpoznawać, tym łatwiej będzie nam je przeprocesować, decydować, kiedy trzeba dać sobie czas na przemyślenie różnych spraw lub przeżycie jakiejś sytuacji, a kiedy można odłożyć to na później i racjonalnie podejmować decyzje.

Ból fizyczny mówi nam o tym, że zostaliśmy zranieni, poparzyliśmy się i musimy zadbać o nasze ciało, w ten sam sposób działają emocje – kiedy odzywa się w nas niepokój, to nasza psychika mówi nam, że coś wymaga naszej uwagi, zastanowienia, poczucia i zrozumienia. Nie ma dobrych i złych emocji – wszystkich możemy doświadczać i żadnych nie powinniśmy odpychać. Postarajmy się je zrozumieć.

Lęk udający zmęczenie, strach udający stres…

Pod hasłami takimi jak „zmęczenie”, „gorszy dzień”, „stres” kryją się prawdziwe emocje. Jestem zmęczony czy przygnębiony, miałem gorszy dzień, czy jestem wściekły, stresuję się, czy odczuwam lęk? Zastanawiałeś się kiedyś, co zamiatasz pod te hasła?

Nie musisz przeżywać swoich emocji publicznie. Mierzyć się z nimi możesz, korzystając ze wsparcia rodziny, przyjaciół. Bywają też sytuacje, kiedy wolałbyś nie dzielić się z nikim znajomym swoimi prywatnymi sprawami. Możesz wówczas skorzystać ze wsparcia psychologa. Zmiana nawyków w tym zakresie może wymagać czasu i cierpliwości, ale jest możliwa. Naucz się przeżywać swoje emocje w pełni.