Manipulacje w sferze seksualnej i nie tylko

Manipulacja czy tylko rodzaj erotycznej gry między dwojgiem kochanków? Nie jeden z nas zastanawiał się czasami, czy „tak” powinien wyglądać zdrowy związek. Po czym odróżnić zdrową komunikację w relacji z drugą osobą od prób przejmowania kontroli nad partnerem?

Seks – „towar” ogólnodostępny

Dzisiaj seks jest wartością samą w sobie. Kobiety są bardziej świadome swojej seksualności i też chcą seksu, w taki sposób, w jaki kiedyś mówiono, że chcą go tylko mężczyźni – dla przyjemności. Z czasem stał się równie ważny dla obu płci. Nie znaczy to jednak, że skoro podejście do seksu jest podobne, to nie można wykorzystywać go do swego rodzaju gry z partnerem – uwodzenia, zabawy w zdobywanie, nawet w związkach ze stażem.

Sugestia na krawędzi

Niektórzy manipulują uczuciami, inni wykorzystują seks jako karę lub nagrodę. W XXI wieku nie czujemy się zaszantażowani, kiedy partner odmawia nam seksu. Jesteśmy coraz bardziej świadomi swoich ciał, ich potrzeb, ale także relacji między sobą a partnerem. Nie jesteśmy razem dlatego, że krępują nas „nierozerwalne więzy małżeństwa, tylko dlatego, że chcemy być razem.

Tak – próbujemy wpłynąć na partnera lub partnerkę. Stawiając przed nim gorącą szarlotkę, wyrywa się jej, że mąż Kasi wziął swoją żonę wczoraj na koncert do filharmonii i romantyczną kolację, a on podając dziewczynie ulubionego drinka, którego własnoręcznie przygotował, wspomina nieśmiało, że jego koledzy wyjeżdżają na weekend grać w paintball i chciałby do nich dołączyć. Przekupujemy się i zadowalamy, żeby coś zyskać, ale przede wszystkim, żeby pokazać, że druga osoba się dla nas liczy. Czy jest to manipulacja? W końcu chcemy osiągnąć swój jakiś cel.

Chodzi głównie o to, jaki to jest cel, bo jeżeli krzyczysz na partnera, że go zostawisz, jeżeli nie kupi Ci drogiej torebki, to go ranisz – swoim zachowaniem poddajesz pod wątpliwość uczucia, które Was łączą. I na odwrót, jeżeli on kategorycznie oświadcza, że wyjeżdża na miesiąc na Bahamy bez Ciebie, a jak masz z tym problem, to z Wami koniec, to on nie jest wobec Ciebie w porządku. I to jest cała różnica między sugestią, nawet tą bardzo wyraźną i mało ukrytą, a manipulacją – manipulując, krzywdzimy drugą osobę.

Odmowa seksu w związku

Zarówno dla mężczyzn i kobiet odmowa bliskości to cios wymierzony w pewność siebie drugiej osoby. Wiadomo, że nie zawsze musi się chcieć – jakkolwiek obcesowo ta myśl została wyrażona, faktem jest, że często w związku nie zdajemy sobie z tego sprawy. Na nasze starania ktoś reaguje zmęczonym uśmiechem i sennym pocałunkiem, ponieważ miał trudny dzień w pracy, a my wpadamy w panikę, że ma kogoś na boku i już nas nie kocha. Coś go/ją zdenerwowało – „to pewnie moja wina, zrobiłem/am coś nie tak!”.

Reagujemy tak, bo bycie chcianym, pożądanym to sygnał dla nas, że jesteśmy dla kogoś ważni, że jesteśmy wyjątkowi.

Celowe wykorzystywanie tego pragnienia przez drugą osobę dla osiągnięcia swoich celów lub wyrządzenia emocjonalnej krzywdy to też manipulacja. W sferze seksu człowiek jest w pewnym sensie odarty ze wszystkich swoich psychicznych osłon i podatny na zranienia, dlatego właśnie warto rozmawiać. Nawet w silnym, długotrwałym związku warto dbać o poprawne i wyraźne komunikowanie się z partnerem.

Dlaczego związek z manipulatorem może trwać długo?

Manipulator doskonale wie, że osoba tkwiąca w nim z zależnym związku jest od niego emocjonalnie uzależniona, ale przede wszystkim, że ma stosunkowo niskie poczucie własnej wartości. Musi być utwierdzana w przekonaniu, że jest ważna, wyjątkowa i łatwo ją przekonać, że jest coś komuś winna w zamian za uczucie.

Osoba manipulująca żywi się strachem, zależnością i uległością, a zmanipulowana nie może żyć bez uczucia, uwagi, iluzji miłości człowieka, którego myśli, że potrzebuje. W zetknięciu z manipulacją uczucia zaczynają znikać. Wtedy jest się razem z poczucia obowiązku, niepewności, strachu przed samodzielnym funkcjonowaniem w świecie. Osoba, która tkwi w takiej relacji, zaczyna sobie wmawiać, że sytuacja nie może jej zranić, ale będzie coraz smutniejsza i będzie jej coraz ciężej, a potem pojawi się depresja… ta, której często nie zauważamy i bierzemy za przemęczenie…