Uzależnienie od gier – dlaczego uciekamy w wirtualną rzeczywistość?

Coraz więcej młodych ludzi traci kontrolę nad tym, ile czasu i energii poświęcają na granie w gry komputerowe. Problem stał się na tyle poważny i powszechny, że Światowa Organizacja Zdrowia postanowiła wpisać uzależnienie od gier na listę chorób i zaburzeń zdrowotnych. Dlaczego ludzie tak chętnie uciekają od rzeczywistości w świat wirtualny?

W latach 90-tych, kiedy pojawiły się pierwsze gry komputerowe, wiele osób podchodziło do nich bardzo sceptycznie. Nie brakowało głosów, które przekonywały, że nagminne spędzanie czasu w wirtualnej rzeczywistości grozi uzależnieniem oraz utratą kontaktu z tym, co realne. Wtedy nastolatki zbywały tego typu ostrzeżenia wzruszeniem ramion, zakładając, że ich rodzice przesadzają z obawy przed nieznanym. Dzisiaj, niecałe dwie dekady później, okazuje się, że sceptycy mieli sporo racji. WHO ostrzega przed nową jednostką chorobową, nazywaną „zaburzeniem gracza”. Na czym polega to schorzenie? I co takiego mają w sobie gry komputerowe, że niektórzy są skłonni porzucić dla nich życie w realnym świecie?


Powody zasiadania przed ekranem komputera wydają się oczywiste: gracze chcą poczuć przyjemność i oderwać się od zmartwień. Okazuje się jednak, że prawda jest nieco bardziej złożona. Psychologowie z University of Rochester oraz badacze gier z Immersyve Inc. postanowili przeprowadzić badanie, w którym wzięło udział ok. tysiąca graczy. Jego wyniki pokazały, że główną przyczyną, dla której ludzie grają w gry komputerowe, jest możliwość współzawodniczenia z innymi. Przyjemność ma znacznie mniejsze znaczenie niż dreszczyk płynący z rywalizacji oraz pokonywania kolejnych wyzwań. Oprócz tego istotny był czynnik społeczny, czyli nawiązywanie kontaktu z osobami o tych samych zainteresowaniach.


Wyniki mogą zaskakiwać, ponieważ ucieczka w świat wirtualny na ogół kojarzy się z niechęcią do kontaktów społecznych. Tymczasem gracze bardzo cenią sobie możliwość poznawania innych osób. Dlaczego więc nie robią tego w realnym życiu? Można przypuszczać, że problemem jest dla nich znalezienie towarzystwa o zbliżonych zainteresowaniach i usposobieniu. Może być również tak, że graczami częściej zostają osoby nieśmiałe i wycofane, mające trudności z nawiązywaniem nowych relacji (co nie oznacza, że nie mają takiej potrzeby). 


Wydawałoby się, że granie w gry komputerowe stanowi bardzo niewinną rozrywkę. Rzeczywiście, w ogromnej liczbie przypadków taki sposób spędzania czasu nie niesie za sobą żadnych negatywnych konsekwencji. Cóż może być złego w zabawie, która jednocześnie ćwiczy szybkość, spostrzegawczość, a niejednokrotnie również umiejętność myślenia przyczynowo-skutkowego? Czy skłonność do poznawania nowych ludzi za pośrednictwem sieci można w dzisiejszych czasach uznać za cokolwiek dziwnego czy niepokojącego? Teoretycznie nie, jednak trudno ignorować przypadki, w których tego typu zachowanie skończyło się tragicznie. W 2015 roku pewien mieszkaniec Tajwanu zmarł na skutek zatrzymania akcji serca po trzydniowym maratonie gier online, który odbył w kafejce internetowej. Z kolei lutym 2017 roku media informowały o Amerykaninie, który zmarł po 24 godzinach niewstawania od popularnej gry „World of Tanks”. Tego typu wydarzenia jednoznacznie pokazują, że granie w gry może prowadzić do ogromnych problemów. Wszystko wymaga umiaru. Seks, zakupy czy sport również nie stanowią negatywnych zachowań, dopóki nie stają się najważniejszymi rzeczami w naszym życiu. Kiedy zatracone zostaną proporcje, należy mówić o uzależnieniu behawioralnym, którego mechanizm jest zbliżony do tego związanego z substancjami psychoaktywnymi i podobnie jak inne nałogi, wymaga terapii.


Niedawno Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opracowała szkic 11. wersji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób, w którym pojawia się sformułowanie “gaming disorder”, czyli “zaburzenie gracza”. Na czym polega to schorzenie? 


Uzależnienie ma miejsce wtedy, gdy nadmierne wykonywanie jakiejś czynności ma znaczny wpływ na funkcjonowanie w sferze fizycznej, psychicznej, interpersonalnej, społecznej, rodzinnej i ekonomicznej. Nie ma znaczenia, czy nałóg dotyczy alkoholu, narkotyków, leków, papierosów, seksu, zakupów, hazardu, ćwiczeń fizycznych czy gier komputerowych – zachowanie osoby uzależnionej w każdym z tych przypadków jest bardzo podobne. Nałogowiec stopniowo poświęca coraz więcej czasu i energii poświęca na zachowanie związane z uzależnieniem. Traci zainteresowanie innymi czynnościami i dziedzinami życia, zaniedbuje swoje obowiązki i relacje międzyludzkie. W skrajnych przypadkach nie je, nie pije i nie śpi, co fatalnie odbija się na jego zdrowiu.


W czerwcu 2011 roku serwis naukowy PLoS ONE opublikował szczegółowy opis badań, które neurobiolodzy z Chin i USA przeprowadzili na młodzieży uzależnionej od internetu. Wśród badanych znalazły się dwie grupy: 18 studentów z uzależnieniem stwierdzonym na podstawie testu dr Young (spędzali oni na graniu w MMO po ok. 10 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu) oraz tyle samo ich rówieśników, którzy spędzali w sieci poniżej 2 godzin dziennie. Test polegał na skanowaniu kory mózgowej przy użyciu najnowocześniejszego systemu. U wszystkich badanych uzależnionych kilka obszarów mózgu okazało się znacząco mniejsze (nawet o 10-20%) – były to m.in. kora prefrontalna, motoryczna oraz móżdżek. Im więcej czasu dana osoba spędzała online, tym większy był ów zanik. Jak widać, nadmierne korzystanie z nowoczesnych technologii dosłownie zmienia strukturę naszego mózgu. Nic więc dziwnego, że w tak wielkim stopniu oddziałuje na nasze funkcjonowanie, powodując uzależnienie.