Sam przeciwko wszystkim – wykluczenie z grupy społecznej

Człowiek jest stworzeniem stadnym – najlepiej czujemy się wtedy, gdy mamy wokół siebie życzliwych ludzi, możemy liczyć na ich wsparcie i akceptację. Osoba, która doświadcza wykluczenia z grupy społecznej, nie jest w stanie funkcjonować prawidłowo, co na dłuższą metę może skończyć się zaburzeniami w sferze psychologicznej.

Niektórzy mogliby pomyśleć, że fakt, iż jesteśmy istotami społecznymi, stanowi odwołanie wyłącznie do sfery psychicznej. Rzeczywiście, potrzebujemy akceptacji, wsparcia, poczucia przynależności, zrozumienia, bliskości i miłości, by czuć się dobrze i normalnie się rozwijać. Warto jednak pamiętać również o tym, że nasza „stadność” jest cechą ukształtowaną przez ewolucję. Tylko żyjąc w grupie, jesteśmy w stanie zaspokajać wszystkie swoje potrzeby, również te biologiczne i niezbędne do przeżycia. Wystarczy się zastanowić: ilu z nas przetrwałoby w dżungli, nie mając żadnego wsparcia z zewnątrz? Dzięki obecności innych w naszym życiu mamy poczucie bezpieczeństwa i czujemy się pewniej. W otoczeniu poszukujemy potwierdzenia, że wszystko jest z nami w porządku, jesteśmy wystarczająco dobrzy, mądrzy i atrakcyjni. Wierzymy, że aprobata innych ludzi stanowi obiektywną opinię na nasz temat. Ale czy rzeczywiście odrzucenia doświadczają tylko osoby, które w jakiś sposób sobie na to zasłużyły?


Oczywiście, czasami wykluczenie z grupy następuje na skutek określonych cech osoby odrzucanej. Należy jednak podkreślić, że motorem takich działań najczęściej jest inność – a jak wiadomo, „inny” nie zawsze znaczy „gorszy”. Często dzieje się tak z powodu niezrozumienia: dana jednostka wyznaje inne wartości niż reszta społeczności, wygląda lub zachowuje się inaczej, odmawia dostosowania się do powszechnie przyjętych zwyczajów i tradycji. Czasami jest to osoba chora, należąca do innej rasy, różniąca się pod względem seksualności, wyznająca inną religię niż pozostali. Wykluczenie z grupy może wynikać także z zazdrości, np. w przypadku najlepszego ucznia w klasie, pracownika najbardziej docenianego przez szefa, osoby wyraźnie atrakcyjniejszej od reszty lub szczególnie zamożnej. Następuje wtedy pewien paradoks – ktoś, kto ma powody, dzięki którym mógłby czuć się lepszy, postrzega siebie jako gorszego, ponieważ nie jest akceptowany przez otoczenie.


Wykluczenie rówieśnicze często nazywane bywa „ostracyzmem społecznym” i trzeba przyznać, że jest to bardzo trafne określenie. W starożytnej Grecji ostracyzm był synonimem sądu skorupkowego, podczas którego na naczyniach z gliny (ostrakach) wydrapywano imię osoby podejrzewanej o sprzyjanie tyranii i zagrażanie demokracji. Skazany w ten sposób obywatel musiał opuścić miasto na 10 lat. Dzisiaj bycie osądzanym przez grupę przyjmuje nieco bardziej wyrafinowane formy i przybiera postać wykluczenia towarzyskiego. Psychologowie nie są do końca zgodni co do tego, czym jest powodowane takie postępowanie, jednak każdy z nas z pewnością widział jego przejawy w prawdziwym życiu. W wielu grupach w jakimś momencie pojawia się tzw. „kozioł ofiarny”, który jest z nich w pewien sposób wykluczany. Najczęściej nie spotyka się on z jawną agresją – jest to raczej lekceważenie i brak poczucia przynależności. Odrzucana osoba nie jest zapraszana na wspólne spotkania, nikt nie bierze pod uwagę jej zdania, nie słucha jej, a czasem nawet w ogóle się do niej nie odzywa. Tego typu sytuacje często zdarzają się m.in. w szkole, w grupach rówieśniczych. W pracy taka forma prześladowania wprost nazywana jest przejawem mobbingu.


Jak wiadomo, izolacja od społeczeństwa jest jedną z najsroższych, stosowanych form kary. Wpływ, jaki ma na nasze funkcjonowanie psychologiczne, jest trudny do przecenienia. Bywa bardzo niebezpieczna zwłaszcza w przypadku nastolatków, dla których akceptacja rówieśników stanowi jedną z największych wartości. Napiętnowanie sprawia, iż młodzi ludzie przestają być zdolni do racjonalnego myślenia, a odrzucenie realnie podwyższa ryzyko popełnienia samobójstwa. Wstrząsające historie nastolatków, którzy targnęli się na swoje życie, pokazują, że nawet dobre relacje z rodzicami czy sukcesy w nauce nie są wystarczającą ochroną. W dzisiejszych czasach mamy do czynienia ze stosunkowo nowymi metodami ostracyzmu społecznego, np. z cyberprzemocą. Odrzucenie wykracza poza zdarzenia w samej szkole, przenosząc się do sieci poprzez takie działania jak publikowanie kompromitujących zdjęć, komentowanie profili na portalach społecznościowych, publiczne oczernianie itd.


W dodatku badania przeprowadzone z wykorzystaniem technik obrazowania mózgu udowodniły, że cierpienie związane z izolacją społeczną i samotnością ma bardziej „namacalny” charakter, niż można byłoby przypuszczać. DeWall i Baumeister, psycholodzy z Uniwersytetu Stanowego na Florydzie, przeprowadzili badania, w których wykazali, iż odpowiedzią na wykluczenie fizyczny szok, który powoduje odrętwienie, zmniejszenie wrażliwości na ból, obniżenie poziomu empatii oraz „emocjonalną obojętność” dotyczącą przyszłych wydarzeń.