Praktyka zen – medytacja w psychoterapii.

Medytacja kojarzy się przede wszystkim z działaniem pozwalającym na wyciszenie umysłu. Okazuje się, że te właściwości pozwalają jej… brać udział w leczeniu zaburzeń psychicznych oraz zapobieganiu im. Jak tłumaczą naukowcy, głęboki relaks pozwala zwalczać depresję, stany lękowe oraz uzależnienia. Choć raczej nie powinno się stosować jej jako zamiennik psychoterapii, z pewnością może stanowić skuteczną metodę jej wspomagania.

 

Medytacja kojarzy się z samodoskonaleniem, a także medycyną wschodu. Wiele osób traktuje ją mało poważnie, utożsamiając tego typu praktyki z pseudonauką oraz alternatywnymi metodami leczenia. Tymczasem jej wpływ na zdrowie i samopoczucie wcale nie jest tak dyskusyjny, jak mogłoby się wydawać. Umiejętność wyciszenia własnego umysłu bardzo się przydaje nie tylko w codziennych sytuacjach, ale również podczas leczenia rozmaitych zaburzeń psychicznych. Może nie należy traktować jej jako zamiennika standardowej terapii, jednak z całą pewnością warto traktować ją jako przydatne jej uzupełnienie.


 
Medytacja jest elementem wielu kultur na całym świecie. Również chrześcijanie mają swoją jej formę – jest nią modlitwa, podczas której wierni powinni być maksymalnie skupieni na nawiązywaniu kontaktu z Bogiem. Przykład ten bardzo dobrze obrazuje sedno medytacji: chodzi w niej o uspokojenie rozbieganych myśli i skoncentrowanie całej swojej świadomości na tym, co tu i teraz. Odwołuje się do niej idea mindfullness, czyli uważności. Podczas medytacji staramy się skupić na jednej rzeczy – może to być nasz oddech, powtarzana mantra, jakiś przedmiot (np. chrześcijański różaniec) lub czynność. Uspokajając swoje myśli, wpływamy również na funkcje ciała. Podczas medytacji oddech staje się spokojniejszy, spada tętno, obniża się ciśnienie krwi, a procesy metaboliczne ulegają spowolnieniu. Z pewnością każdy z nas niejednokrotnie zauważył, iż w momentach silnego pobudzenia emocjonalnego pojawiają się takie fizyczne objawy jak kołatanie serca czy przyspieszony oddech. Nasze ciało i psychika oddziałują na siebie wzajemnie, niejako odzwierciedlając swoje reakcje. Kiedy jesteśmy zdenerwowani, nasze ciało na to odpowiada i działa to w obie strony. Kiedy więc uspokoimy swój organizm, dla naszej psychiki również jest to sygnał do wyciszenia.


 
Warto podkreślić, że regularna medytacja pozwala na zminimalizowanie tendencji do zamartwiania się na przyszłość – w końcu praktykując ją, uczymy się być tylko tu i teraz. Dzięki temu następuje redukcja lęku oraz mniejsza podatność na stres. Zwolennicy medytacji często mówią również o większej akceptacji samego siebie, mniejszym zmęczeniu oraz zwiększeniu motywacji do działania. Rzeczywiście, badacze często wskazują, iż na skutek medytacji nasz obraz siebie staje się mniej zniekształcony, poprawia się koncentracja uwagi, sprawność umysłowa, a my stajemy się mniej reaktywni emocjonalnie. Nic dziwnego, że czynność ta może stanowić znakomite uzupełnienie psychoterapii, skoro pod jej wpływem uczymy się rozpoznawać własne emocje, myśli i doznania ciała, a także akceptować je takimi, jakie są, bez identyfikowania się z nimi, oceniania ich oraz prób zmiany.
 


Karolina Zarychta, psycholog zdrowia i psychoterapeuta z Centrum Badań Stosowanych nad Zachowaniami Zdrowotnymi i Zdrowiem w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu mówi, że medytacja może być skuteczna w obniżaniu poziomu stresu, lęku, poprawianiu nastroju, a także w leczeniu wielu zaburzeń, np. depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń odżywiania (anoreksja, bulimia). Naukowcy badają wpływ medytacji na zdrowie psychiczne, stosując m.in. funkcjonalny rezonans magnetyczny, który stanowi jedną z technik badania aktywności oraz obrazowania mózgu. Dotychczasowe obserwacje pokazują, iż jednym z najważniejszych obszarów mózgu, których czynność ulega zmianie pod wpływem medytacji, jest tzw. sieć wzbudzeń podstawowych. Należą do niej elementy przyśrodkowej kory przedczołowej i skroniowej, linii środkowej mózgu i boczno–przyśrodkowe części kory ciemieniowej, a ich zsynchronizowana aktywność spada w czasie wykonywania zadań wymagających skupienia uwagi na bodźcach zewnętrznych. W dodatku okazuje się, że tzw. bładzenie myśli może mieć bardzo negatywny wpływ na nasze poczucie szczęścia, zaś medytacja ogranicza naszą skłonność do myślenia o wielu rzeczach naraz.  
 


Naukowcy z Johns Hopkins University School of Medicine w Baltimore przeanalizowali kilkadziesiąt badań klinicznych przeprowadzonych na przestrzeni ostatnich lat i doszli do wniosku, że medytacja może przynieść pozytywne skutki w terapii depresji. Nic dziwnego – w końcu redukuje ona stres, pomaga przezwyciężyć lęk, a nawet ból. Z kolei w badaniu opublikowanym w „Proceedings of National Academy of Sciences” okazało się, że medytacja pozwala ograniczyć liczbę papierosów wypalanych przez nałogowych palaczy. Badani nawet nie zorientowali się, kiedy zaczęli palić mniej – prawdopodobnie sięgali po tytoń przede wszystkim w sytuacjach stresowych, a ich liczba uległa redukcji.