Jak dostrzec swoje wady?

Wielu ludzi traktuje samych siebie z nadmiernym krytycyzmem. Jednak równie znaczna część społeczeństwa jest skłonna za bardzo sobie pobłażać i wszelkie niepowodzenia lub niemiłe zachowania tłumaczyć czynnikami zewnętrznymi, nie dostrzegając własnych przywar i słabości. Jak nietrudno się domyślić, żadna z tych postaw nie jest zbyt dobra i nie pozwala na właściwy rozwój. Jak zacząć dostrzegać swoje wady i jak z nimi walczyć?

 

Mało kto jest w stanie spojrzeć na samego siebie w obiektywny sposób. Bardzo często jesteśmy wobec siebie bardzo krytyczni, przez co jesteśmy skłonni doceniać zalety i sukcesy innych ludzi, kompletnie ignorując własne mocne strony. Nieustannie zadręczamy się kompleksami. Jeśli uważamy kogoś za atrakcyjną osobę, na ogół postrzegamy go jako całość, natomiast siebie samych „rozkładamy na czynniki pierwsze”, skupiając się na mankamentach, takich jak zbyt duży nos lub kilka kilogramów nadwagi. Inni mają przeciwny problem: mają skłonność do idealizowania samych siebie, postrzegając się jako osoby znacznie bardziej wyjątkowe, niż to ma miejsce w rzeczywistości. Na straży takiego myślenia stoją liczne mechanizmy psychologiczne, np. podstawowy błąd atrybucji. Polega on na tym, że w przypadku innych osób mamy skłonność do wyjaśniania porażek wadami charakteru, nie doceniając wpływu otoczenia i okoliczności zewnętrznych. Wobec samych siebie robimy dokładnie odwrotnie: kiedy coś nam się uda, zasługi przypisujemy samym sobie i swoim zdolnościom, natomiast przyczyn błędów i niepowodzeń upatrujemy w czynnikach od nas niezależnych.

 

Czasami takiego rodzaju myślenie jest dla nas zbawienne. Dzięki niemu udaje nam się utrzymać pozytywną samoocenę i złagodzić ból wynikający z porażek. Czujemy się dobrze, myśląc o samych sobie jako o osobach pięknych, inteligentnych i dobrych. Problem pojawia się wtedy, gdy wpadamy w zupełnie nieadekwatny samozachwyt, ponieważ nie dostrzegając własnych wad, nie mamy motywacji, by nad nimi pracować, co stanowi poważną przeszkodę dla naszego rozwoju osobistego. Każdy z nas powinien starać się być coraz lepszym człowiekiem, nabywać nowe umiejętności i pracować nad samodoskonaleniem. Jeśli uznajemy samych siebie za doskonałych, traktujemy się jak „ukończone dzieło” i nie wkładamy żadnej pracy w to, by się rozwijać.

 

Skoro wiemy już, że dostrzeganie własnych wad jest konieczne do prawidłowego funkcjonowania psychologicznego, musimy nauczyć się, jak to robić. Przede wszystkim warto uświadomić sobie, iż fakt, że mamy wady, nie sprawia, że coś jest z nami nie tak. Wiele osób unika tematu własnych przywar, w obawie o to, jak ich świadomość wpłynie na ich samoocenę. Mają wrażenie, że jeśli okaże się, że nie robią wszystkiego dobrze i nie są pod każdym względem doskonałe, to znaczy, że są zupełnie bezwartościowe. Tymczasem każdy z nas ma lepsze i słabsze strony – to czyni nas wyjątkowymi. Zawsze, kiedy zauważymy, że coś robimy nie tak, możemy pomyśleć sobie o swoich zaletach („Rzeczywiście, bywam trochę małostkowa, ale za to mam w sobie dużo empatii i otwartości”, „Śpiewanie nie jest moją mocną stroną, ale za to szybko biegam i znakomicie gotuję”). To pozwoli nam zobaczyć wszystko we właściwej perspektywie.

 

Często wydaje nam się, że mamy same zalety, jednak jeśli przyjrzymy się tym cechom bliżej, zauważymy, że mają one dwie strony. Innymi słowy: ta sama rzecz może być zaletą w jednych sytuacjach, a w innych – wadą. Np. osoba bardzo pewna siebie i przebojowa chwilami może wydawać się arogancka, narcystyczna i narzucająca się. Ktoś niezwykle empatyczny w pewnych momentach staje się zbyt wrażliwy i delikatny. Osoba, która szczyci się tym, że jest zasadnicza i twardo trzyma się własnych przekonań, może odpychać od siebie brakiem tolerancji dla odmienności. Natomiast „urodzony przywódca” na niektórych może sprawiać wrażenie nadmiernie dominującego i narzucającego własne zdanie.

 

Jak widać, każda zaleta chwilami może sprawiać wrażenie wady lub słabości. Wszystko zależy od punktu widzenia. Czasami warto zastanowić się nad tym, jak postrzegają nas inni ludzie. Oczywiście, nie chodzi o to, by zawsze dostosowywać się do ich wymagań i oczekiwań. Należy jednak pamiętać, że żyjemy w społeczeństwie i choć częściowo musimy się do niego dostosowywać. A to oznacza, że przynajmniej trochę powinno nas interesować to, co myślą o nas inni. Czy jesteśmy lubiani i wzbudzamy sympatię? Czy nasze otoczenie uważa nas za osoby godne szacunku? Czy ktoś jest skłonny nas za coś podziwiać? A może ludzie chodzą przy nas na palcach w obawie, że wpadniemy w gniew i urządzimy awanturę lub powiemy coś nieprzyjemnego? Czy mamy pewność, że właściwie interpretujemy to, jak traktuje nas otoczenie? I wreszcie: czy jesteśmy w stanie spojrzeć na samych siebie krytycznie i dostrzec kwestie, które mogą stanowić dla kogoś problem?

 

Każdy z nas chciałby mieć pozytywną samoocenę i nie ma w tym niczego złego. Akceptowanie samego siebie i swoich ograniczeń jest oznaką zdrowia psychicznego. Nie przeszkadza to jednak w dostrzeganiu własnych wad i słabości oraz pracy nad nimi. To, że nie jesteśmy doskonali, nie czyni z nas „wybrakowanych”. Wręcz przeciwnie: dzięki umiejętności własnych przywar możemy nad sobą pracować i stawać się coraz lepsi.