Dlaczego kobieta trwa przy agresywnym partnerze?

Przemoc w związku to wielka tragedia dla osoby jej doświadczającej. Wydawałoby się, że agresywne zachowanie partnera to wystarczający powód, by go zostawić i nigdy nie oglądać się za siebie. W rzeczywistości jednak bite kobiety często latami trwają przy swoich oprawcach. Dlaczego tak się dzieje?

 

Początki relacji rzadko zapowiadają, jaki będzie dalszy obrót spraw. Bite oraz doświadczające innych rodzajów przemocy kobiety często przekonują, że kiedy poznały swoich partnerów, byli oni czułymi, romantycznymi i szarmanckimi mężczyznami. Traktowali je z szacunkiem, adorowali i opiekowali się nimi. Nic nie zwiastowało tego, że w przyszłości mogą zmienić swoje postępowanie. Pomiędzy początkiem miłości a pierwszymi epizodami przemocy było wiele szczęśliwych lat, podczas których małżonkowie byli ze sobą blisko i zaczęli traktować siebie nawzajem jak ważną, a nawet nieodłączną część swojego życia.

 

Z czasem jednak sytuacja uległa przemianie. Mąż coraz częściej irytował się na żonę i okazywał jej swoją niechęć. Czasami przemoc pojawia się niepostrzeżenie: mężczyzna ogranicza swojej partnerce dostęp do pieniędzy, nie pozwala jej pracować lub spotykać się z rodziną, obraża ją, wyzywa, kontroluje, manipuluje tak, by miała niskie poczucie własnej wartości. Pierwsze oznaki takiego działania łatwo przeoczyć – kolejne granice przekraczane są stopniowo, a zmiany te często zauważane są o wiele za późno. Może być również zupełnie inaczej: podczas jednej z małżeńskich kłótni mąż traci nad sobą panowanie i nagle podnosi rękę na swoją żonę. Można byłoby pomyśleć, że rozwiązaniem takiej sytuacji może być tylko rozstanie pary. Rzeczywistość pokazuje jednak, że wiele ofiar przemocy decyduje się kontynuować relację z oprawcą. Jakie mogą być przyczyny takiego wyboru?

 

Niskie poczucie własnej wartości

Sprawcy przemocy (zwłaszcza psychicznej) często są znakomitymi manipulatorami. Proces podporządkowywania sobie ofiary zwykle jest długotrwały. Dominujący mąż latami wmawia żonie, że jest głupia, mało atrakcyjna, niewiele warta i nigdy nie znalazłaby sobie kogoś innego. W ten sposób (dla niektórych pewnie paradoksalnie) przywiązuje do siebie ofiarę, sprawiając, że zaczyna ona wierzyć, że nie ma innego wyjścia, niż trwać w destrukcyjnym związku.

 

Poczucie bezpieczeństwa

Choć brzmi to niewiarygodnie, wiele kobiet nie odchodzi od sprawców przemocy, ponieważ… czują się z nimi bezpiecznie. Nie oznacza to, że wypierają swoje doświadczenia. Człowiek ma tendencję do wybierania tego, co już dobrze zna. Dotyczy to zwłaszcza osób, które wychowywały się w domu, w którym stosowano przemoc. Nie dość, że taki styl „wychowania” utwierdza dzieci w przekonaniu, że bicie jest normalne lub że na nie „zasługują”, to jeszcze zachodzi zjawisko habituacji – ofiary przyzwyczajają się do tego, że są źle traktowane i zaczynają uważać taki stan rzeczy za normę. Wszyscy mamy podobne tendencje: bardzo często nie decydujemy się na zmianę swojego życia, bojąc się nieznanego. Tkwimy w tej samej, niesatysfakcjonującej pracy, mieszkamy w miejscu, którego nie lubimy lub spotykamy się z tymi samymi osobami, nawet jeśli ich towarzystwo bywa dla nas nieprzyjemne – wszystko dlatego, że łatwiej jest nam trwać przy tym, co uznajemy za „swojskie” i przewidywalne.

 

Nieświadomość tego, czym jest przemoc

Zaskakująco wiele ofiar pozostaje w zupełnej nieświadomości tego, że ich partnerzy są sprawcami przemocy. Dotyczy to zwłaszcza agresji innej niż fizyczna: kiedy mąż je obraża, uznają to za zwykłą kłótnię. Jeśli partner zabrania im podjęcia pracy zawodowej, traktują ten stan rzeczy za normalny przejaw „tradycyjnego” podziału ról, a kiedy ogranicza im dostęp do pieniędzy, są przekonane, że ma do tego prawo, ponieważ więcej zarabia. Wiele osób w Polsce nie ma pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak gwałt małżeński czy przemoc ekonomiczna. Nawet w przypadku uderzenia czy popchnięcia można wmawiać sobie, że to był „tylko ten jeden raz”, usprawiedliwiać agresora stresem w pracy lub własnym „prowokującym” zachowaniem.

 

Przyjmowanie na siebie odpowiedzialności

No właśnie – jak wiele ofiar przemocy nie broni się, ponieważ uważają, że na to „zasłużyły”? Taki sposób myślenia ściśle łączy się z niskim poczuciem własnej wartości oraz manipulacjami sprawcy. Wielu z nich przekonuje, że ich zachowanie wynika wyłącznie z tego, jaka i jest i co robi żona. Usprawiedliwiają się: „Gdybyś nie była taka uparta, nie musiałbym cię do niczego zmuszać”, „Nigdy bym tego nie zrobił, gdybyś nie doprowadziła mnie do ostateczności”, „Sprawdzam cię i kontroluję, bo dajesz mi powody do zazdrości”.

Czasami zdarza się również, że kobieta przecenia swoje możliwości zapanowania nad sytuacją. Nieustannie myśli o tym, co mogłaby zrobić, by przemoc się nie powtórzyła. Ulega złudzeniu, że jeśli tylko napisze i odegra inny scenariusz, reakcja jej partnera również się zmieni. Niestety, mąż nie jest aktorem, który miałby ochotę realizować ściśle przemyślany plan swojej żony. Ona jednak spędza mnóstwo czasu, analizując sytuację, w której doszło do aktu agresji i zastanawia się, co zrobiła nie tak, a co za tym idzie – co powinna zrobić inaczej następnym razem.