Czy samotność kończy się, gdy zaczyna się związek?

Samotność ma wiele twarzy – czasami to nasz własny wybór, innym razem czujemy się jak jedyna osoba na świecie, dlatego że jesteśmy odtrącani. Można ją odczuwać nie tylko, kiedy nasza druga połówka wyjeżdża w podróż służbową, a my zostajemy sami w pustych czterech ścianach na dłuższy czas. Czy samotność w jakimś stopniu jest normalna w związku? Z czego wynika?

„Bez Ciebie nie potrafię żyć”

Takie deklaracje zdarza się słyszeć od swoich najbliższych. Czasami to tylko przenośnia, za pomocą której próbujemy wyrazić, jak bardzo kogoś kochamy, ale może też być czymś, w co głęboko wierzymy – zdaniem, które wyraża naszą głęboką obawę przed porzuceniem przez partnera. Zwykle samotność kojarzy nam się z byciem singlem, życiem bez partnera, kroczeniem bez ukochanego/ukochanej u boku.

„Moja przyjaciółka tłumaczyła mi, dlaczego tak bardzo przywiązuje się do swoich nowych chłopaków i osacza ich – często nieświadomie. Mówiła, że zakochuje się szybko i pragnie uwagi mężczyzny w nowym związku praktycznie bez przerwy, dlatego, że przez większość życia była sama. Ona po prostu panicznie bała się samotności. Musiała dojrzeć, zanim nauczyła się, że bycie samemu w danej chwili, nie musi konieczne oznaczać, że jesteśmy osamotnieni”.

Wszystko zależy, czego oczekujemy od związku. Nie jest tak do końca nienormalne, że ludziom zdarza się zachłysnąć nową miłością. Chcą być wtedy blisko siebie, poznawać się lepiej, spędzać razem każdą chwilę. Oczekiwać jednak od rzeczywistości, żeby była wiecznie bajkowa, nie jest do końca dojrzałe. Mamy pracę, szkołę, przyjaciół, rodzinę – liczne obowiązki, które wymagają naszej uwagi i rzeczy, w stosunku do których nie mamy żadnego przymusu, ale po prostu je lubimy. Czas na siedzenie na sofie i przytulanie się jest więc ograniczony.

Nauczmy się być sami

Samotnym człowiek może być nawet w tłumie ludzi, nawet wśród przyjaciół. Samotność nie oznacza po prostu bycia samemu – to uczucie pustki. Samotnym możemy czuć się, kiedy nikt nie chce nas wysłuchać, ale też wtedy, gdy słuchają, ale nas nie rozumieją. Pustka ta może nam doskwierać, kiedy słuchają nas nie te osoby, na których nam zależy. Jest to jednocześnie proste i złożone uczucie, które żłobi głębokie korytarze w naszej duszy.

Możemy nauczyć się w nich spacerować. Samotność daje wielkie możliwości poznawania siebie – jeżeli będziemy wytrwałymi podróżnikami po bezkresie naszego wnętrza, może się nawet okazać, że dowiemy się rzeczy, które były ukryte nawet przed naszą świadomością. Samotność zdarza się nam wielokrotnie na przestrzeni wcale nie tak krótkiego życia – wszystkim ludziom, także tym wyjątkowo towarzyskim, którzy mają mnóstwo przyjaciół. Ważne jest, aby nauczyć się w tej samotności badać swoje uczucia i osobowość.

„Kiedyś było inaczej…”

Wcześniej byliście bardzo blisko i dzieliliście się wszystkim, wspieraliście się i spędzaliście razem więcej czasu. Nasze relacje zmieniają się, bo i my się zmieniamy. Miłość odpowiednio pielęgnowania potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze chwile, chociaż zdarza się też, że związek nie przechodzi prób a uczucie znika. Ważne jest, żeby mieć czas dla samego siebie i dla partnera. Oboje potrzebujecie przestrzeni, żeby układać na bieżąco swoje sprawy, nawet jeżeli teraz jeszcze tego nie rozumiecie. Związek składa się z dwóch osób – jeżeli duch jednej z nich się chwieje, trudno będzie zapewnić stabilność relacji.

Bywa i tak, że jedna z osób zaniedbuje partnera – ważne jest dla niej tylko własne samopoczucie. Możemy się czuć wówczas odcięci od świata naszego partnera. Niedopasowanie w związku sprawia, że z czasem ludzie mogą zacząć się od siebie mimowolnie oddalać, odkrywając, że niewiele ich łączy, a związek scalała ciekawość i pożądanie. Niewątpliwie czujemy się zawiedzeni, kiedy odkrywamy, że chociaż teoretycznie żyliśmy razem, to tak naprawdę byliśmy samotni.

Dla par, które obawiają się, że samotność zagościła w ich związku na zawsze, dobrym rozwiązaniem jest terapia – spróbujcie zdiagnozować swój związek, porozmawiać szczerze. Dajcie sobie na to więcej niż jeden wieczór. Wiecie już pewnie, że niektóre uczucia lubią się dobrze schować i docieranie do nich, może zająć dłuższą chwilę – chwilę rozmowy, chwilę milczenia, chwilę zastanowienia…

Nie potrafimy czytać w myślach

A zastraszająco wiele konfliktów w związku bierze się z tego, że zakładamy, że ktoś powinien coś wiedzieć, powinien się domyślić, jak się czujemy w danej chwili albo czego potrzebujemy. To tak nie działa. Czasami ludzie nie zauważają nawet bardzo wyraźnych rzeczy, np. tego, że człowiek się zmienił, jest już kimś innym, ma inne plany i marzenia, co innego sprawia mu ból i co innego go cieszy. Kiedy przestajemy rozmawiać, zaczynają się nasze kłopoty. Sami je na siebie ściągamy – przemilczamy trudne sprawy, inne uznajemy za zbyt ważkie, by je dyskutować.

Przede wszystkim pamiętajmy, żeby cieszyć się własnym życiem, nawet wtedy, kiedy jesteśmy sami. Dzielmy się naszymi myślami i marzeniami, pamiętając jednak, żeby nie przytłaczać innych, nie osaczać. Mówmy wprost czego się obawiamy, czego potrzebujemy i co czujemy. Nie skazujmy się na samotność.