Bunt dwulatka – jak sobie z nim radzić?

 Wielu rodziców skarży się na to, że ich dwuletnia pociecha się „buntuje”. Jednak takie określenie wynika z nieprawidłowego podejścia do zachowania małego człowieka. „Bunt dwulatka” w rzeczywistości jest zupełnie normalnym objawem rozwoju i kształtowania osobowości dziecka. I choć bywa trudny do wytrzymania, nie stanowi powodu do niepokoju.

 

Narodziny dziecka to dla wielu osób naprawdę niezwykły, magiczny czas. Szczęśliwi rodzice są zachwyceni każdym uśmiechem i spojrzeniem maluszka, a naukę kolejnych umiejętności przyjmują z ogromną ekscytacją. Opiekunowie są dumni z pierwszych prób raczkowania, pierwszego kroku i słowa. Zupełnie inaczej reagują jednak na moment, w którym ich pociecha zaczyna forsować własne zdanie. Wszystkie kolejne kroki milowe w rozwoju nieuchronnie prowadzą do większej samodzielności, a co za tym idzie: kwestionowania tego, co dziecko do tej pory znało i akceptowało bez zastrzeżeń. Wielu rodziców wpada wówczas w popłoch: gdzie podział się mój słodki, rozkoszny maluch? Dlaczego zamiast uśmiechu na jego twarzy coraz częściej pojawia się wyraz złości i niezadowolenia?

 

Już po roku życia pojawiają się pierwsze oznaki odkrywania swojej indywidualności. Do tego czasu dziecko stanowi pewnego rodzaju „jedność” z rodzicami. Kulminacja tego procesu następuje w wieku około dwóch lat, kiedy malec odkrywa różnicę pomiędzy własnymi pragnieniami oraz oczekiwaniami a możliwością ich spełnienia. Wszelkiego rodzaju trudności (np. zakazy rodziców) powodują u niego gniew, frustrację i opór. Dziecko sprawdza, w jakim stopniu jest w stanie manipulować opiekunami, domagając się spełnienia swoich potrzeb. Jest to specyficzny okres rozwojowy, w którym mały człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z możliwości samostanowienia, dokonywania własnych wyborów i testuje siłę własnej woli. Wbrew rosnącemu zniecierpliwieniu i frustracji rodziców, jest to zupełnie naturalne zjawisko. Dokonywanie własnych wyborów i posiadanie preferencji jest oczywistością dla dorosłych, ale dziecko musi się tego nauczyć. Ten czas jest mu potrzebny do tego, by było w stanie dostrzec w sobie odrębną jednostkę i choćby w niewielkim stopniu samo o sobie decydować.

 

Wiele osób mogłoby powiedzieć: „No dobrze, wszystkie powyższe argumenty wydają się rozsądne, ale dlaczego musi się to odbywać tak gwałtownie? Czemu z posłusznego malca moja pociecha nagle stała się małym buntownikiem, który na każdą propozycję reaguje wściekłym <<NIE!>>?”. Przyczyny takiego stanu rzeczy również leżą w specyfice etapu rozwoju, na jakim znajduje się dziecko. W tym wieku maluch jeszcze nie posiada narzędzi potrzebnych do tego, by konstruktywnie radzić sobie z negatywnymi emocjami. Pojawia się huśtawka skrajnych nastrojów, a dziecko nie jest w stanie kontrolować ich ekspresji. Trudno oczekiwać od niego, by przed reakcją policzyło do dziesięciu i ochłonęło. Dziecko istnieje wyłącznie „tu i teraz”, co oznacza, że jeśli coś je ucieszy lub wprost przeciwnie, zdenerwuje, natychmiast daje upust swoim odczuciom.

 

Z drugiej strony, trudno dziwić się frustracji i zniecierpliwieniu rodziców, którzy na co dzień muszą radzić sobie ze skrajnymi reakcjami pociechy. Dwulatek, który właśnie odkrył znaczenie słów „tak” i „nie”, prezentuje wiele niezbyt przyjemnych zachowań:

 

– odmowa jedzenia posiłków przygotowanych przez rodziców, plucie, rozlewanie itd.;

– oczekiwanie natychmiastowego spełniania swoich żądań;

– niemal automatyczne reagowanie na wszystko słowem „NIE!”;

– gwałtowne reakcje na zakazy i przeszkody: wrzaski, tupanie, bicie, rzucanie się na podłogę itp.;

– niezwykle silne zainteresowanie rzeczami, do których dostęp próbują ograniczyć rodzice (np. koszem na śmieci, gniazdkami elektrycznymi itp.);

– walka z rodzicami i chęć robienia wszystkiego samodzielnie;

– rysowanie i malowanie po powierzchniach do tego nieprzeznaczonych: książkach, notesach rodziców, ścianach itp.;

– psucie zabawek, a następnie płacz spowodowany ich utratą.

 

Jak reagować na powyższe zachowania? Pierwszym krokiem, jaki należy zrobić, jest zrozumienie malucha. Warto uświadomić sobie, że tego rodzaju sytuacje nie wynikają z jego złośliwości. Czasami dziecko upiera się, by robić wszystko samodzielnie, choć zajmuje to dwa razy więcej czasu niż gdyby skorzystało z pomocy rodzica. Należy uzbroić się w cierpliwość i pozwolić mu na to – to jedyny sposób, by nauczyło się poprawnego wykonywania danej czynności. Nawet jeśli czasami zachowuje się irracjonalnie i sprawia problemy wychowawcze, rodzice nie powinni poddawać się pojawiającym się wówczas emocjom. Oczywiście, nie należy ich wypierać, ale warto uświadomić sobie, że dziecko nie ponosi za nie winy. Jeśli reaguje na coś wybuchem złości – nie próbuje sprawić nam przykrości, a po prostu nie poradziło sobie z nadmiarem uczuć. W takich sytuacjach, zamiast reagować tym samym, najlepiej będzie odwrócić uwagę malucha i zainteresować go czymś innym.

 

Kiedy pojawia się „bunt dwulatka”, warto nieco dostosować do niego zasady panujące w domu. Nie zaskakujmy dziecka – zamiast żądać natychmiastowej reakcji na polecenie (np. prośbę o posprzątanie zabawek i położenie się do łóżka), uprzedźmy malca kilka minut wcześniej. Jeśli mamy zamiar oderwać go od czegoś przyjemnego (np. zabawy w piaskownicy), warto zaprezentować mu kuszącą alternatywę (np. oglądanie bajki lub zabawę klockami w domu). Zaś aby uniknąć napadów złości w sklepach z zabawkami, których nie zamierzamy mu kupić, w miarę możliwości najlepiej po prostu nie zabierać pociechy w takie miejsca. W ten sposób jesteśmy w stanie zapobiec wielu nieprzyjemnym i kłopotliwym sytuacjom.