Toksyczny wstyd?

Wyobraź sobie niewidzialny łańcuch, który z każdym Twoim krokiem coraz ciaśniej owija się wokół Twoich kostek, aż w końcu nie możesz już poruszać się do przodu. Tak działa wstyd. Podstępnie i niezauważenie sprawia, że marzymy tylko o tym, żeby schować się przed światem i usunąć się sprzed oczu innych.

Wstyd odbiera nam nasze życie

Życie jest jedno. Szkoda czasu, który mamy, na wstydzenie się. To normalne, że czasami jest nam wstyd jakichś naszych zachowań. Czasami rozumiemy, że zareagowaliśmy w pewien niewłaściwy sposób pod wpływem emocji i to jest zdrowy wstyd, związany z potrzebą poprawy, samodoskonalenia się. Świat nie zawali się, jeżeli zdarzyła nam się jakaś niezręczność. Ten rumieniec na twarzy, spuszczone spojrzenie, jak nic pokazują, że jesteśmy ludźmi, robimy błędy. Błądzenie jest zresztą rzeczą normalną. Istnieje jednak toksyczna odmiana tego uczucia.

Wstyd może być naszym ograniczeniem. Może sprawować kontrolę od wewnątrz, niewidziany przez nikogo. Normalną sytuacją jest pojawienie się uczucia wstydu w odpowiedzi na jakieś zdarzenie, jednak kiedy towarzyszy nam permanentnie, nie jest już jedynie odczuciem – zmienia się w cechę charakteru. Staje się naszą codziennością. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że ta niechęć do spędzania czasu z ludźmi lub wykorzystywania maksimum swoich możliwości to właśnie wstyd, który rozgościł się w naszej głowie. Przestaje on wówczas działać, jak kubeł zimnej wody, przypominający nam, że nie jesteśmy doskonali. Zamienia się w Boga, który stale przypomina nam o naszej niższości.

Tęsknisz za tym, co ukryłeś?

Największy problem polega na tym, że najczęściej nie do końca wiemy, czego właściwie się wstydzimy. Boimy się sprawdzić. Nosimy wewnątrz siebie zamkniętą, czarną skrzynkę, w której kryją się nasze „ułomności” i “lęki”. Wkładamy dużo energii, żeby nie pozwolić naszym demonom na ucieczkę z tego więzienia i jednocześnie tęsknisz za tą częścią ciebie, którą postanowiłeś odrzucić.

Bycie sobą jest trudne – polega na zaakceptowaniu tych części siebie, które inni mogą uważać za irytujące, śmieszne, głupie. Ktoś przekonał nas, że nie tylko są one bezwartościowe, ale nawet czynią nas gorszymi. Najłatwiej jest „odrzucić” te elementy osobowości…, tyle że to niemożliwe. Człowiek, który nauczył się nienawidzić siebie (nawet jakiegoś ułamka swojej osobowości), żyje w wiecznym lęku, że jego doskonałości wyjdą na jaw.

Wstyd w spadku od bliskich

Terapeuci twierdzą, że toksyczny wstyd często przejmujemy od bliskich. Rodzicom, dziadkom, nauczycielom zdarza się wprawiać dzieci w zawstydzenie, gdyż, ponieważ konwenanse i różnorakie tabu są im obce, często zachowują się niezgodnie z jakimiś oczekiwaniami dorosłych. Dla dziecka jego zabawy i rozmowy (chociaż dorosłym mogą zadawać się bez sensu) nie są powodem do wstydu. Nie widzą w nich nic złego, nawet jeżeli zdarza im się zrobić coś, co w dorosłym może budzić niesmak lub zakłopotanie.

Wielu dorosłych ma problem z zaakceptowaniem własnych emocji. Niemal każdy z nas ma jakieś uczucie, za którym nie przepada. Każdy z nas uważa, że są pewne sytuacje, które nie powinny się zdarzyć w towarzystwie. Emocje dziecka, nieskrępowane wyuczoną obyczajnością mogą przytłoczyć dorosłego człowieka. W domu, w którym nie wolno się złościć lub głośno śmiać, wyrażanie smutku przyjmowane jest z pogardą dla słabości, młody człowiek uczy się najpierw ukrywać emocje, a potem je ignorować.

Słaby kontakt ze swoim „JA” sprawia, że przestajemy ufać swojemu instynktowi, nie rozumiemy swoich potrzeb. Osoby, którym doskwiera taka niepewność, mogą mieć skłonność do wpadania w uzależnienia lub kompulsje.

Co ciekawe, jedną z masek osób cierpiących z powodu toksycznego wstydu jest perfekcjonizm. Obawa przed własnymi słabościami jest tak wielka, że perfekcjonista nie pozwala sobie się mylić. Musi mieć zawsze rację. Nie zawsze jest tak, że osoby wstydliwe unikają odpowiedzialności. Czasami mają obsesję kontroli, chcą być pewni, że sytuacja rozwinie się pomyślnie dla nich. Nie masz jeszcze kontroli…, ale możesz ją odzyskać, jeżeli jesteś w stanie przyznać, że potrzebujesz rozmowy.