Wspomnienia za mgłą – jak funkcjonowanie pamięci może wpływać na odbieranie rzeczywistości.

Jak myślisz, potrafiłbyś napisać autobiografię? Ile masz lat? Trzydzieści? Co pamiętasz z czasów podstawówki? Najpewniej niewiele. Jakieś twarze, wycieczkę nad morze w czwartej klasie, to, że na obozie harcerskim płakałeś, bo inne dzieci się z Ciebie śmiały, pierwszą nagrodę zdobytą na zawodach sportowych. A kiedy miałeś piętnaście lat? Pierwszy pocałunek, pierwszy łyk piwa, przebłyski „niezapomnianych imprez”, stratę kogoś bliskiego, najśmieszniejszego nauczyciela, swoje największe marzenie. No to może sprzed dziesięciu lat – imiona kolegów z grupy na pierwszym roku studiów, nazwisko ulubionego wykładowcy? A może chociaż nazwę tego pubu, do którego chodziliście co tydzień? Nic?


Pamięć ludzka zawodzi nas częściej niż myślimy – mało kto ma jednak tendencję do regularnego zamykania oczu w ciszy i przeglądania swoich wspomnień w myślach, niczym albumu ze zdjęciami. A z całą pewnością udałoby się dzięki przypominaniu sobie zachować więcej z nich. Pojęcie narracji – jedno z fundamentalnych dla literatury – występuje także w psychologii i w jej ujęciu jest definiowana jako sposób rozumienia świata przez ludzi (Jerzy Trzebiński). Strumienie wydarzeń mających miejsce w czasie składają się na historie. Katarzyna Rosner w swoim tekście Tożsamość, narracja i czas mówi o tym, że wydarzenia odbywają się w czasie, toteż to właśnie czas jest czynnikiem konstytuującym narrację. Pielęgnowanie swojej „autobiografii” w myślach przedłuża i utrwala naszą indywidualną tożsamość. Pamięć jest ważna dla jej zachowania. 




Jednym z podstawowych uczuć człowieka jest lęk. To on sprawia, że zapominamy o tych wspomnieniach, które nie są dla nas przyjemne, wypieramy te wyjątkowo traumatyczne, ucieka nam to, co nie pasuje do naszych przekonań.  Najsilniejszym lękiem jest lęk przed utratą. Doświadczenie utraty jest bardzo wyjątkowe – chociaż towarzyszy każdemu człowiekowi na wielu płaszczyznach od zawsze, za każdym razem utrata staje się w wyjątkowy sposób indywidualnym i unikalnym wydarzeniem i uczuciem. Barbara Skarga definiuje utratę jako doświadczenie nieulegające zatarciu – jest ona „nieustanną bolesną obecnością, tego co nieobecne”. Utrata jest więc często powodem traumy, przez którą psychika wypiera niechciane wspomnienie i tym samym wpływa na rozmycie tożsamości poprzez zafałszowanie obrazu rzeczywistości. Przykładem może być historia kobiety, której po śmierci ojca pamięć zaczęła płatać figle – w jej wspomnieniach zmarły przed kilku laty ojciec był obecny podczas ważnych wydarzeń z życia jej i rodziny – podczas ślubu jej brata, jej koncercie dyplomowym, na wakacjach dwa lata temu. Co prawda, jeżeli skupiała się nad tym bardziej, była zdolna policzyć lata od jego śmierci i wiedzieć, że ojca nie mogło tam być. Jednak mechanizm obronny tęskniącej córki ułatwiał jej funkcjonowanie wykorzystując luki w pamięci i zafałszowując rzeczywistość. 




Pamięć może też dostosowywać się do stereotypów, przekonań o świecie i schematów. Człowiek ma potrzebę odbierania świata jako spójny i schematyczny – duże i mniejsze odchylenia od schematu, do którego przywykli sprawiają, że czują się niekomfortowo, niekiedy odczuwając te odstępstwa jako zagrożenie. Terapeuci wiedzą, że ludzka pamięć ma na sobie nałożone „filtry”. Interpretacja rzeczywistości bywa różna, w zależności od tego kto ją interpretuje. Z badań zresztą wynika, że pamięć nie zależy tylko od człowieka i jego predyspozycji, ale też od czynników zewnętrznych, np. wpływu społeczeństwa i sugestii. Dowiedziono naukowo, że świadkowie różnych wypadków mają tendencję do ulegania sugestii, a ponad 25% młodszych dzieci z rodzeństwa daje sobie wmówić starszym braciom i siostrom wspomnienia z dzieciństwa. Mamy skłonność do zapamiętywania tego, co ważne dla nas osoby chcą, żebyśmy zapamiętywali. 




Uświadamiając sobie, że niektóre z naszych wspomnień ulegają takiemu zafałszowaniu, możemy uzyskać szerszy obraz rzeczywistości i własnej psychiki. Dlaczego właściwie powinniśmy zburzyć nasz idealny świat podczas terapii?  Chodzi o to, żeby być bardziej świadomym. To czego nie rozumiemy kontroluje nasze zachowania, aby zdobyć większą kontrolę, musimy zrozumieć jak najwięcej mechanizmów, które nami kierują. Dorastając warto jest zobaczyć świat takim jakim jest – nie czarno-biały i bez skazy, ale pełen różnorodności. Pomoże nam to oceniać sytuację, wybaczać, przepraszać, ale także cieszyć się życiem i odczuwać radość nawet wówczas, gdy przytrafi nam się coś przykrego. Psychoterapia nie może zmienić wydarzeń z naszego życia, ale pomoże nam je interpretować zgodnie z rzeczywistością. 




To czego nie jesteśmy świadomi, kontroluje nas, a my to nazywamy przeznaczeniem. Dopiero kiedy będziemy bardziej świadomi, zyskamy większą kontrolę na własnym życiem.