Uzależnienie – powracający problem?

Uzależnienia mogą przypominać choroby przewlekłe – po jakimś czasie, mimo że zdawałoby się już, że choroba odpuściła i wszystko ma się ku lepszemu, złe samopoczucie wraca jak bumerang, często ze zdwojoną siłą…

Powrót do choroby

Nawrót polega na powróceniu uzależnienia i najczęściej zdarza się w procesie zdrowienia. Dlaczego się tak dzieje? Czy chodzi o słabość ludzką? Brak starań? Skłonność do „używki”? Paradoksalnie często powodem powrotu problemu jest nie to, co robi aktualnie osoba, która leczy się z uzależnienia, lecz to, czego nie zrobiono w procesie leczenia i zdrowienia.

Kiedy to się zaczyna?

Możemy pomyśleć, że uzależnienie zaczyna się ponownie, kiedy np. po raz pierwszy łapiemy za kieliszek, papierosa czy inną używkę. Tak naprawdę jednak nawrót zaczyna się o wiele bardziej niespodziewanie – w głowie osoby walczącej z uzależnieniem – tam, gdzie nikt nie może go zauważyć poza samym uzależnionym.

Ale nawet dla niego może to być trudne! Problemy i zaburzenia psychiczne są podstępne- chowają się pod przykrywką złego samopoczucia, obniżonego nastroju, przemęczenia. Uzależniony ma też dużo stresu, bo przecież stara się „rzucić”. Zamartwia się, czy terapia się uda, czuje się samotny, zirytowany, może źle się odżywiać.

To się zaczyna w głowie…

Po pozornie dobrym starcie, gdy już wszystko dobrze idzie, człowiek zaczyna stopniowo odwracać się od zmiany w kierunku starych, wygodnych i znanych schematów, które zaprowadziły go do uzależnienia, przestaje przyjmować polecenia terapeuty, a ostatecznie znów ulega uzależnieniu.

Psychologowie i terapeuci wyodrębnili wiele faz nawrotu i opisali poszczególne objawy pojawiające się w trakcie tego procesu.

Zmiany wewnętrzne i zaprzeczanie

Pierwsze dwie fazy zaczynają się w głowie. Na zewnątrz teoretycznie się trzymamy i jest lepiej, ale zaczynamy myśleć po staremu, a nasze samopoczucie zaczyna się przez to pogarszać. Czujemy się zestresowani, zaczynamy gwałtowniej reagować na zmiany w otoczeniu.

Zaczynamy się zamartwiać – nie jesteśmy pewni powodzenia terapii, wątpimy w siebie, ale jednocześnie zaprzeczamy sobie – „przecież wszystko jest w porządku”, „daję radę”.

Nie chcemy przyznać się przed sobą

Największy często jest strach przed tym, że się nam nie powiedzie. To właśnie dlatego, że tak mocno chcemy, żeby się udało, trudno będzie nam przyznać się przed sobą, że nasza silna wola, wcale nie jest taka silna i że możemy potrzebować więcej wsparcia.

To, czego nie widzimy, zdaje się nie istnieć, więc zaczynamy unikać rzeczy i ludzi, które zmusiłyby nas do zauważenia zmian w sytuacji, własnych myślach i zachowaniach. Konfrontacje powodują, że przyjmuje postawę obronną. Skłonność do izolowania się od reszty społeczeństwa, natarczywe wmawianie sobie, że nigdy więcej nie sięgnie się po używkę, zachowania kompulsywne i gwałtowne reakcje na różne bodźce – to charakterystyczne objawy w tej fazie.

Kryzys i demobilizacja

Świat dookoła zaczyna się sypać po raz kolejny. Zaczynają istnieć problemy, których nie rozumiemy i nie potrafimy sobie z nimi poradzić. Możliwe, że pojawiają się stany depresyjne. Plany, które tworzymy, kończą się niepowodzeniem. Zaczynamy się czuć… otoczeni, przeładowani problemami. Zaczynamy pozwalać sobie na zachowania, na które nie powinniśmy sobie pozwalać.

Typowe dla tych etapów jest błądzenie myślami po świecie marzeń – odciąga to nas od realnych kłopotów i uczucia niepokoju. Możemy mieć wrażenie braku kontroli i zdarza się, że jesteśmy przekonani, że nic nie da się zrobić i nic nam nie wyjdzie.

W kolejnych fazach przestajemy radzić sobie ze swoimi emocjami, mamy problemy z pamięcią i koncentracją. Zdarza nam się wybuchać, ponieważ czujemy się przeładowani. Depresja zaczyna narastać i opanowywać naszą codzienność, a to, co nas uzależniało – alkohol, papierosy, seks, gry, jedzenie, narkotyki – zdają się jedyną odskocznią. Nie da się już dłużej ukrywać gorszego stanu naszej psychiki.

Utrata kontroli

Wreszcie przestajemy panować nad myślami, uczuciem i zachowaniami. Nie mamy siły, aby wziąć się za coś konstruktywnego. Nadal nie potrafimy przyznać się do problemów, mimo że codzienność obfituje w nieruszone, piętrzące się zadania i zaległości.

Nasza postawa wyraża niezadowolenie, bezsilność i bezradność. Reagujemy bardziej w stylu: „nie obchodzi mnie to”. Odrzucamy pomoc. Coraz rzadziej uczęszczamy na terapię. W końcu jednak nasz mechanizm obronny przestaje działać – nie możemy już zaprzeczać i zauważamy, że straciliśmy kontrolę i nie jesteśmy już w stanie nic naprawić.

Pojawiają się pierwsze myśli o powrocie do „kontrolowanego” picia. Przestajemy w siebie wierzyć i sobie ufać, a następnie znów zaczynamy pić.

Wsparcie terapeuty

Nie bój się dzielić obawami z terapeutą, grupą, z którą się spotykasz, przyjaciółmi i rodziną. Udało Ci się to, co dla wielu osób jest bardzo trudne – przestałeś… Przeżywamy ciężkie dni i czasami zdaje nam się, że jesteśmy słabsi. Warto wtedy pamiętać, że wokół siebie mamy wielu ludzi, którzy chcą dla nas dobrze i zapewnią nam wsparcie.