Pracoholik – typ „nieoczywisty”

Pracoholik – żyje szarym życiem korporacyjnej mrówki, wychodzi z domu o świcie (lub nie, jeżeli akurat jest zima i słońce wstaje dopiero po 7:00) i wraca po zmroku (niezależnie od pory roku), weekendy spędza, zastanawiając się nad tym, co jeszcze zrobić, aby dostać awans, najważniejsze jest dla niego spełnienie zawodowe. To obraz pracoholika, czyż nie?

Pracoholizm – typ, o którym nie wiemy

Większość z nas zakłada, że pracoholika da się szybko poznać po tym, że nie potrafi myśleć o niczym innym niż pracy (której zresztą nie musi nawet zbytnio lubić) i woli siedzieć w biurze, niż zajmować się czymkolwiek innym. Osoba bez pasji, przyjaciół, rodziny… Czy to jest właśnie pracoholik?

Nie do końca. Pracoholik rzeczywiście nie musi lubić swojej pracy. Samo słowo nie kojarzy nam się dobrze. Wychodzimy z założenia, że „pracoholizm” widać z daleka i można go łatwo rozpoznać po wcześniej wymienionych „objawach”, tymczasem jest coraz więcej ludzi, którzy swoje uzależnienie od pracy chowają (czasami nawet nieświadomie) pod pojęciem „pasja”.

Pracoholik „nieoczywisty”

Można kochać to, co się robi. Czasami, kiedy nasze prawdziwe „pasje” zamieniamy w zawód przynoszący dochód, one same zaczynają nas zżerać. My czujemy satysfakcję z osiągów, chcemy dawać z siebie jeszcze więcej, drżymy z radości na myśl o kolejnej godzinie poświęconej danemu projektowi.

Na wiele sposobów potrafimy usprawiedliwić przed samym sobą swoją ciężką pracę. Obiecujemy sobie, że damy sobie odetchnąć i odpocząć po ciężkiej pracy. Zupełnie nietypowo „na jutro” odkładamy wszystko to, co pozwala nam zachować balans psychiczny i fizyczny.

„Dziś będzie intensywnie, zarwę nockę, ale jutro będzie spokój i odpoczynek.”

„W tym tygodniu tylko praca, ale potem spotkam się wreszcie ze znajomymi.”

Wyniszcza nie tylko to, że nie dajemy sobie odpocząć, ale też to, że skupiamy się zbyt bardzo na jednej rzeczy. Nie spotkamy się ze znajomymi, nie poczytamy lekkiego, przyjemnego opowiadania, nie pójdziemy na siłownię ani basen, bo każde dodatkowe zajęcie rujnuje nasz plan dnia i sprawia, że jesteśmy „w plecy” z realizacją jakichś zadań związanych z pracą. Pracoholikowi, który pasjonuje się swoją pracą, bardzo trudno jest zdać sobie sprawę z tego, że uzależnił się od pracy – w końcu ta przynosi tyle zadowolenia.

Sprawdź, czy możesz być pracoholikiem-pasjonatą

Jeżeli zastanawiasz się, czy zbyt wiele czasu poświęcasz pracy, przede wszystkim zastanów się, jaki jest Twój stosunek do wykonywanego zajęcia. Jeżeli uwielbiasz swoją pracę, nie możesz się doczekać rozpoczęcia swoich codziennych zadań związanych z pracą i najchętniej pracowałbyś w każdym momencie dnia i odbierał maile i telefony także poza biurem, zadaj sobie pytanie, ile czasu poświęcasz na pracę, a ile na inne rzeczy.

Ważne jest także Twoje podejście do czasu wolnego. Wiele osób wyjeżdżając, zabiera ze sobą pakiet pracowniczy – telefon służbowy (na wszelki wypadek), laptopa (bo jak będzie jakiś lekki mail, to zawsze można od razu odpowiedzieć), a czasami nawet dokumenty i materiały, nad którymi pracujemy (bo może będę się nudzić – naprawdę?). Jak bardzo potrzebujesz tych rzeczy na urlopie? To przecież Twój czas, żeby zająć się tylko sobą!

Wyznaczasz sobie nierzeczywiste targety i terminy – bierzesz na siebie więcej, niż zdołasz unieść? A może na pytanie kontrahenta o termin, odpowiadasz, że dziś jest już późno, ale możesz się spiąć i wykonać zlecenie na jutro po południu? W ten sposób możesz nie tylko poświęcać swój czas wolny, ale także relacje z bliskimi, ponieważ na nic nie masz czasu (poza pracą, rzecz jasna). Jak ty się czujesz, kiedy ktoś rozmawia z Tobą zza monitora lub ekranu smartfona, powtarzając raz na jakiś czas „no przecież słucham”, kiedy pukniesz go w ramię.

Magia pracy

Dla pracoholika praca ma wielką moc – zwłaszcza dla takiego, który realizuje swoje pasje zawodowo. Bo praca daje satysfakcje, a do tego pieniądze i poczucie, że jesteśmy wyjątkowi, a nasze życie jest pełne. Chyba najgłupszym zresztą rozwiązaniem byłoby odcięcie się od pasji, która daje nam radość i pieniądze. Trzeba jednak czasami odsunąć tę pracę/pasję na bok – żeby zadbać o siebie, o swoje ciało i ducha, o relacje z bliskimi i zwykłe małe przyjemności. Na początek wystarczy nawet godzina – 60 minut niczym nieprzerwanego zajmowania się tylko sobą. Gorąca czekolada z bitą śmietaną, długa kąpiel z książką, która pozwoli nam na zapomnienie o wszystkim.

Pracoholicy często mają duży problem z utrzymaniem swojej uwagi na jednym zdaniu. Często przerywają jedno, żeby zająć się drugim itd. To wywołuje stres, bo nic nie jest skończone, a stres obniża produktywność. A w czasie pracy – pracuj. Jest to trudne zwłaszcza dla osób, które pracują zdalnie. Jesteś w domu i teoretycznie masz się skupić tylko na pracy, ale tu można iść po herbatę, potem pogłaskać kota, wstawić pranie i zrobić jeszcze coś. Nierzadko zdarza się, że pracoholik, chociaż lubi ciągle być zajęty, niekoniecznie musi spędzać twórczo swój czas poświęcany na pracę.

Pracoholikiem może być każdy

Może być nim youtuber, który nagrywa kolejny odcinek na swój kanał, mama prowadząca bloga dla mam, fotograf, kucharz, copywriter, przedsiębiorca, który stale odbiera telefony od swoich pracowników i partnerów – nawet ty. Nie bądź ciągle w pracy.