Praca nie musi być nudna i męcząca. To wszystko kwestia podejścia.

Jaka praca jest najlepsza? Taka, która daje nam przyjemność i satysfakcję. Niestety, ogromna liczba osób traktuje swoje źródło utrzymania jak przykry obowiązek, wychodząc z założenia, że każda praca jest nudna, męcząca i powoduje frustrację. Ale czy to prawda? A może istnieje jakiś sposób na to, by chodzić do firmy z uśmiechem na ustach?

Wielu z nas wybiera sobie zawody, mając nadzieję, że nigdy nie staną się one rutyną i przykrym obowiązkiem. Inni znaleźli swoje obecne zajęcie trochę przypadkiem i wychodzą z założenia, że nie da się lubić pracy, która nie jest zgodna z ich wykształceniem lub preferencjami. Z drugiej strony, każdy z nas z pewnością choć raz spotkał osobę, która autentycznie angażuje się w swoje obowiązki i cieszy się nimi, mimo że z zewnątrz nie wyglądają one zachęcająco. Kto osiągnął większy sukces: smutny prezes wielkiej firmy czy zadowolony z życia sprzątacz lub ekspedientka? Oczywiście, że zarobki i prestiż piastowanego stanowiska mogą mieć dla nas wielkie znaczenie, jednak najważniejsza powinna być dla nas satysfakcja z pracy. Może to banał, jednak w pracy spędzamy ogromną część życia – trudno byłoby więc nienawidzić swojej pracy i jednocześnie być naprawdę szczęśliwym człowiekiem.
 
 
Zadowolenie pracowników powinno być również jednym z priorytetów wszystkich przełożonych. Nie jest bowiem tajemnicą, że osoba odczuwająca satysfakcję z pracy jest bardziej zaangażowana w wykonywanie poszczególnych zadań, a co za tym idzie, przynosi firmie większe zyski. Rutyna, przepracowanie i frustracja stanowią również czynniki ryzyka wypalenia zawodowego.



Po pierwsze: motywacja


Badania pokazują, że największą satysfakcję z pracy mają te osoby, które zarabiają dużo, jednak pieniądze nie są dla nich wartością samą w sobie, a środkiem do spełniania pozazawodowych marzeń. Tacy pracownicy mają bowiem motywację wewnętrzną – wiedzą, że zatrudnienie daje im to, czego chcą: możliwość podróżowania, dobry poziom życia dla rodziny itp. Aby lepiej się poczuć w firmie, warto zastanowić się, jakie wartości przynosi nam zatrudnienie w niej. Na co przeznaczymy swoje zarobki? W jaki sposób możemy się rozwijać, wypełniając obowiązki zawodowe? Każda praca może dać nam coś wartościowego, co wykorzystamy w innych dziedzinach życia. To może być zdolność do pracy w grupie, punktualność, rzetelność lub konkretne umiejętności. Kiedy mamy motywację wewnętrzną, pojawia się tzw. stan „flow”, czyli pewnego rodzaju zatopienie się w danej czynności. Psychologowie przekonują, że kiedy osiągamy ów stan, tracimy poczucie czasu i skupiamy się wyłącznie na tym, co tu i teraz. Nie patrzymy nerwowo na zegarek, nie myślimy o tym, w jaki sposób zostaniemy ocenieni, a zamiast tego czujemy satysfakcję, spełnienie i zadowolenie. Flow pozwala nam zapobiegać rutynie oraz nudzie, jednak warunkiem jego osiągnięcia jest dostosowanie obowiązków do naszych możliwości.



Po drugie: samorozwój


Raj Raghunathan, profesor marketingu oraz ekspertka od filozofii szczęścia z University of Texas at Austin, uważa, iż kluczem do szczęścia w pracy jest zaspokojenie czterech potrzeb leżących w naturze każdego człowieka. Należą do nich: mistrzostwo, czyli poczucie, że jest się w czymś naprawdę dobrym, przynależność, czyli kontakt z innymi ludźmi, autonomia, czyli możliwość decydowania oraz mentalność obfitości, rozumiana jako umiejętność koncentrowania się nie na brakach i problemach, z na zasobach i możliwościach. Zamiast traktować każde wyzwanie jak przeszkodę, należy widzieć je jako sposobność do rozwoju. Z jednej strony łatwa praca pociąga, a z drugiej – szybko staje się nużąca i mało satysfakcjonująca. Bo jak długo można czuć dumę z codziennego wypełniania dokładnie takich samych obowiązków. Znacznie lepiej jest mieć pracę, która przynajmniej od czasu do czasu dostarcza wyzwań. Możemy również sami je przed sobą stawiać: wystarczy, że postaramy się zrobić coś, co już umiemy, lepiej lub inaczej. Ważne jest jednak to, by nasze cele były możliwe do zrealizowania. Czasami oznacza to, że musimy powiedzieć szefowi „nie”, kiedy wymaga od nas zbyt dużo lub poprosić go o bardziej realistyczny termin wykonania określonego obowiązku. Kiedy robimy postępy i osiągamy założone efekty, czujemy radość i dumę, a nasza samoocena rośnie.



Po trzecie: zaangażowanie


Każdy z nas z pewnością niejednokrotnie spotkał kogoś, kto sprawia wrażenie kompletnie nieobecnego w swojej pracy oraz takiego, który robił nawet więcej, niż się od niego wymaga, choć pozornie jego zajęcie nie należy do zbyt interesujących. Różnica tkwi w nastawieniu: nawet najbardziej stymulująca praca może być nudna i męcząca, jeśli będziemy skoncentrowani wyłącznie na jej „odbębnieniu”. W takich momentach czas zdaje się stawać w miejscu, a my nie mamy szans na osiągnięcie stanu „flow”. Aby czerpać radość z pracy, trzeba się w nią zaangażować. Postaraj się wykonywać swoje zadania jak najlepiej i dawać z siebie wszystko, traktując pracę w kategoriach okazji do samorozwoju. Warto, ponieważ poświęcanie kilkudziesięciu godzin w tygodniu na wykonywanie zajęć, które są dla nas nieprzyjemne, frustrujące i nudne, prowadzi nie tylko do ogólnego niezadowolenia, ale w skrajnych przypadkach również do takich dolegliwości zdrowotnych jak np. bezsenność, nerwice czy depresja.