Patchwork

 Inspiracją dla nazwy rodziny patchworkowej była… kołdra. Porównanie jest bardzo trafnie – obie wymienione rzeczy składają się z wielu różnorodnych kawałków, a ich stworzenie wymaga sporo czasu i pracy kilku osób. Ten trud oraz wysiłek są jednak opłacalne – efekt końcowy potrafi być bowiem naprawdę zachwycający.

 

  Już na pierwszy rzut oka kołdra patchworkowa różni się od innych – składa się z różnych kawałków, o rozmaitych fakturach i kolorach. Fragmenty te zwykle pochodzą z różnych źródeł, stanowią elementy odmiennych całości. Uszycie takiej narzuty jest bardzo czasochłonne i wymaga wiele pracy, zazwyczaj wykonywanej przez kilka osób.

 

  Czytając powyższy opis, można odnieść wrażenie, że nie dotyczy jedynie pościeli, ale również specyficznego rodzaju domów. „Patchworkiem” nazywamy więc także „posklejane” rodziny. „Kawałki” w tym układzie stanowią członkowie innych rodzin, które się rozpadły. Mogą to być dzieci z zakończonych już związków i ich rodzice, nowi partnerzy, teściowie (zarówno ci dawni, jak i aktualni), a także wiele innych osób, tworzących kiedyś wspólnotę bliskich sobie ludzi. Psychologia mówi o rodzinach zrekonstruowanych, czyli takich, w których co najmniej jedno dziecko nie jest potomkiem wychowującej je pary. Układy takie powstają w wyniku rozpadu wcześniejszych struktur – śmierci jednego z rodziców, a także ich rozstania lub rozwodu.

 

  „Zszywanie” takiego patchworku nie jest zadaniem łatwym. Wymaga dużo czasu, a także zaangażowania wszystkich członków rodziny. Efekt końcowy zależy również od ich podejścia – kluczowe są takie czynniki jak motywacja do współpracy oraz skłonność do kompromisu. Początkowo osoby należące do nowego układu odczuwają silne, często skrajne emocje. Aby powstała nowa jakość, należy dać sobie czas na przeżycie doświadczeń straty oraz żalu, swoistej żałoby po poprzedniej rodzinie. Szczególnie istotna, a zarazem niełatwa wydaje się być rola rodziców: mimo własnych, trudnych emocji, muszą znaleźć w sobie siłę i mądrość potrzebne do rozmów z dziećmi, wspierać je w tym trudnym okresie i pozwolić im na uporanie się ze stratą. To dzięki dojrzałej postawie rodziców możliwe jest stworzenie dobrych relacji pomiędzy dzieckiem a nowym partnerem mamy lub taty, drugim rodzicem oraz ich kolejnym potomstwem.

 

  Należy pamiętać, że nawet jeśli dzieci kochają ojczyma czy macochę, z pewnością będą tęskniły za swoją poprzednią rodziną. Dawny dom, nawet jeśli nie należał do idealnych, był przecież ich rzeczywistością, światem, który znały najlepiej. Nie można narzucać sobie, dzieciom, ani partnerowi wyłącznie pozytywnych uczuć. Poza nową szansą, którą się cieszymy, mamy do czynienia również z pożegnaniem i związanymi z nim smutkiem oraz obawami. Dawni partnerzy mają wpływ na nasze życie nawet wtedy, gdy nie są w nim już obecni. Wiążą się z nimi rozmaite wspomnienia, wypracowane sposoby zachowania i nawyki, których nie sposób nie przenosić na nowy związek. Stworzenie kolejnej relacji wymaga zdania sobie sprawy z tego typu przyzwyczajeń i pracy nad nowymi, które będą odpowiadały zarówno nam, jak i drugiej osobie w małżeństwie.

 

     Statystyki wskazują, że rodziny, w których są dzieci po obu stronach oraz wspólne, mają najwyższy wskaźnik powtórnych rozwodów. Czy to oznacza, że taka sytuacja należy do najgorszych? Oczywiście, że nie – równie dobrze tego typu patchwork ma szansę stać się bardzo szczęśliwą, oddaną sobie grupą ludzi. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że taka rodzina musi mierzyć się z największą ilością czynników mogących działać destabilizująco. Zdarza się, że były małżonek nie akceptuje nowego domu swojego dziecka. Dochodzi również problem relacji pomiędzy „przyszywanym” rodzeństwem – warto poświęcić jak najwięcej uwagi ich budowaniu oraz podtrzymywaniu. Nie możemy jednak narzucać im swojej woli ani towarzystwa. Dajmy im czas, by same stworzyły własną relację, poznały się i w miarę możliwości polubiły. Jeśli przygotowujemy się do niełatwej roli macochy lub ojczyma – nie pozwólmy dzieciom uwierzyć w negatywne stereotypy znane z bajek! Podchodźmy do nich ostrożnie: nie przedstawiajmy się jak „przyszła żona taty” lub (o zgrozo) „nowa mamusia”. Spróbujmy się z nimi zaprzyjaźnić i nigdy nie myślmy, że będziemy dla nich lepszymi opiekunami niż biologiczni rodzice.

 

    Szacuje się, że absolutnym minimum potrzebnym do wstępnej adaptacji członków rodziny patchworkowej (niezależnie od układu) są 2 lata. Czas stabilizacji wynosi zaś 5-7 lat. To bardzo dużo, należy więc uzbroić się w cierpliwość i nie wymuszać przyspieszenia tego procesu. Trwałych więzi nie da się wytworzyć sztucznie, w bardzo krótkim czasie. Kilka lat to niezbędny okres, w którym przywiązujemy się do siebie, lepiej się poznajemy i uczymy się żyć ze sobą bez spięć i konfliktów.

 

    Przytoczone wyżej szacunki i statystyki nie wydają się być optymistyczne. Na każdym kroku dowodzą, że jeśli pierwszy związek okaże się nieszczęśliwy, trudno nam będzie zbudować kolejny. Owszem, nie jest to bezproblemowy i łatwy do osiągnięcia cel. Należy przygotować się na przeciwności i dużo włożonej pracy, jednak warto wiedzieć również o pozytywach: okazuje się, że drugie małżeństwa uważane są za szczęśliwsze.