Modelowe życie kluczem do sukcesu? Czy trzeba okiełznać chaos?

Czasami każdy ma wrażenie, że w jego życiu zapanował chaos, że nie da się już tego pozbierać do kupy. Tracimy kontrolę i jesteśmy zagubieni. To naturalne, że wówczas szukamy pomocy wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Czyli gdzie właściwie? Najczęściej w internecie. Przecież tam roi się od opowieści gwiazd, biznesmenów i innych ludzi sukcesu. Wszyscy oni byli w sytuacjach bez wyjścia i nagle dostąpili olśnienia. Wzięli się w garść – a właściwie swoje życie i…

 

Ostatnio bardzo dużo mówi się o tym jak żyć, by osiągnąć sukces i żyć zdrowo, szczęśliwie. Nietrudno jednak dojść do wniosku, że życie „fit” i robienie kariery rzadko uwzględnia dbanie nie tylko o kondycję fizyczną, ale również o prawidłowe funkcjonowanie psychologiczne. To jak mamy żyć, dyktują nam ci wszyscy, którzy już sukces osiągnęli. W końcu na sukces jest gotowy model! Kładziemy się o 22:00 – śpimy minimum osiem godzin. Jemy zdrowo – śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Spotykamy się z sympatycznymi ludźmi – trzeba unikać toksycznych znajomości i wampirów energetycznych. Pijemy dużo wody. Chodzimy na spacery. Jesteśmy mili, dobrzy, fit, piękni – jest świetnie!



 

Czy aby na pewno?


 

Zdrowy styl życia od pewnego czasu stał się swego rodzaju modą. Coraz więcej osób zwraca uwagę na swoją dietę i codzienne nawyki. W mediach społecznościowych codziennie publikowane są setki zdjęć zdrowych koktajli, sałatek czy owsianek z dodatkami, a na każdym rogu jak grzyby po deszczu wyrastają kluby fitness, gabinety dietetyków oraz restauracje oferujące dania wegańskie, pozbawione cukru lub bezglutenowe. Wierzymy, że przestrzeganie regułek, o których krzyczą influencerzy i trenerzy w swoich wystąpieniach, obiecując nam szczęście i sukces. Porządkujemy swoje życie niczym mieszkanie wzorowej pani domu. I co, jesteście szczęśliwi?


 

Wszystkie te metody mające być metodą okiełznania chaosu w naszym życiu, często powodują jeszcze większy. Zamykamy sami siebie w kajdanach licznych trendów i porad, nawet jeżeli męczy to nasz organizm fizycznie i psychicznie. W końcu ktoś powiedział, że to działa, prawda? Musi mieć rację. W końcu wszyscy inni ludzie, którzy słuchają tych rad są wysportowani, bogaci i szczęśliwi.  Na życie człowieka wpływa wiele czynników. Niezliczona ilość parametrów sprawia, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego idealnie zaplanować. Możesz wstawać codziennie o 6 rano, spędzać produktywnie dzień w pracy, biec na trening, zjeść 5 idealnych posiłków przygotowanych na podstawie starannie ułożonej diety i nie być szczęśliwym. Niesamowite prawda?


 

Dlaczego, próbujemy działać według jakiegoś cudzego pomysłu na życie? Przecież wiadomo, że jednakowy model jest dobry, kiedy produkuje się części do samolotu – tam nie można bawić się w kreatywność, bo samolot zbudowany z nieprawidłowo wykonanych części się rozbije. Ludzkie życie nie jest jednak i nie musi być jak kolejny kawałek nie wiadomo czego, zjeżdżający z taśmy produkcyjnej. Jedną z największych przeszkód, które wielu z nas napotyka na drodze do szczęścia, jest pielęgnowanie zazdrości i ciągłe szukanie niedostatków w sobie i swoim życiu. Oczywiście, trudno nam wyjść z tej pułapki, skoro od dziecka uczymy się widzieć samych siebie w kontekście innych („Zobacz, jaka Zosia jest grzeczna, weź z niej przykład!”, „Tomek ma takie ładne zabawki, a ty swoje ciągle niszczysz”).


 

W 1968 roku badacze Robert Rosenthal i Lenore Jacobson postawili tezę, że ocenianie dzieci przez nauczycieli wpływa na ich wyniki w szkole. Aby zbadać jej słuszność, podali nauczycielom zmyśloną informację dotyczącą osiągnięć szkolnych pięciorga dzieci w każdej klasie. Przekazali im, że uczniowie zostali poddani specjalistycznym badaniom, które udowodniły, że w ciągu kolejnego roku osiągną znaczne postępy w nauce. Okazało się, że opisane w ten sposób dzieci faktycznie zaczęły lepiej się uczyć i rozwijać. Badacze nazwali ten efekt samospełniającą się przepowiednia, która sprawdza się zawsze wtedy, gdy opieramy się na oczekiwaniach wyrażanych przez siebie lub przez innych. 


 

Idź tam, gdzie pasujesz. Bądź  z tymi, do których pasujesz – w konkretnych porach, w konkretnych miejscach, w konkretnych celach. Klucz do sukcesu został odkryty już wieki temu. Po prostu trzeba słuchać czyichś dobrych rad.


 

A jeśli powiem, że życie to chaos – nieidealny i niemożliwy do opanowania? A jeśli powiem, że utarty, motywujący frazes „jeżeli bardzo chcesz, to osiągniesz wszystko” to tylko słowa, które mogą, ale wcale nie muszą stać się prawdą? Może wtedy przestaniemy być takimi, jakimi według modelu powinniśmy być i zaczniemy być sobą? Bo co właściwie chcielibyście osiągnąć, będąc kimś innym?