Męska samotność

Męska samotność

 

Co kojarzy nam się z męskością – siła, odwaga, impulsywność, agresja, rywalizacja, a z drugiej strony panowanie nad emocjami?  Mężczyzna jako zdobywca, zwycięzca, oparcie? Wymagający, ale mądry i troskliwy ojciec, opiekuńczy i dający poczucie bezpieczeństwa mąż czy namiętny, zawsze sprawny i dostępny kochanek?

 

A gdzie jest ta druga strona? Wątpliwości, obawy, poczucie zagubienia, doświadczanie swoich ograniczeń… Czy mężczyźni ich nie mają? Czy oni sami dopuszczają je do siebie? Z jakim odzewem się spotykają, gdy zaczynają je wyrażać – jak reagują ich matki, ojcowie, koledzy, a wreszcie partnerki?

 

Kobiety nie rozumieją, a mężczyźni rzadko nazywają to, że ich częstym codziennym doświadczeniem jest poczucie osamotnienia.  Wydaje się, że my, mężczyźni, jesteśmy do niego wychowywani. Wymienione wyżej cechy – siła, odwaga, zadaniowość, umiejętność rywalizacji, poczucie odpowiedzialności niosą pozytywne wartości – budują naszą tożsamość, dają siłę do realizacji celów. Ale mają też drugą stronę. Wiążą się z koniecznością zaprzeczania naszej „miękkiej” części – uczuciom, refleksjom, wątpliwościom. Takie wzorce dostajemy od rodziców i szerszego otoczenia.

 

Skutkuje to odcinaniem się od emocji, które przecież są jednym z podstawowych, naturalnych wskaźników tego, czy żyjemy w zgodzie z sobą, swoimi ograniczeniami i możliwościami. Jesteśmy uczeni ignorowania zmęczenia, frustracji, smutku, żalu, pewnych rodzajów złości. Jak to wygląda w życiu? Mężczyzna – niedowartościowany pracoholik nie rozpoznający przemęczenia, wypalenia (co może kończyć się depresją). Z drugiej strony – mężczyzna „leniwy” – obawiający się konfrontacji z trudnościami, nie wierzący w swoje możliwości. Mężczyzna szukający w alkoholu rozładowania emocji albo namiastki życia towarzyskiego. Wycofujący się w relacji partnerskiej, ale poszukujący ekscytacji w romansach czy pornografii. To tylko kilka z wielu strategii radzenia sobie z wypieranymi emocjami. Domyślamy się, że nasilają one tylko trudności.

 

Znacznie łatwiej byłoby, gdyby mężczyźni umieli rozpoznawać i komunikować to, co naprawdę przeżywają. Gdy przyjaciel nie mówił przy piwie „nie przejmuj się, stary”, tylko wysłuchał i podzielił się swoim doświadczeniem. Gdyby partnerka nie reagowała lękiem (okazywanym poprzez np. lekceważenie) na smutek czy zmęczenie swojego mężczyzny, tylko rozumiała, że taki moment nie oznacza, że traci on swoją siłę, a wręcz przeciwnie – że może rozwijać swoją wrażliwość.

 

Pierwszy krok ku zmianie może polegać na uświadomieniu sobie, że przekonania typu „mężczyzna musi być twardy”, „…nie okazuje emocji” itd. są destrukcyjne – niszczą prawdziwą męską tożsamość. Nauka przeżywania w pełni naszej natury – zarówno siły, ekscytacji, jak i ograniczeń, i nieprzyjemnych emocji, może być trudna, ale jest też fascynująca i przynosi efekty w postaci dojrzałości, odporności, ale też empatii i mądrej wrażliwości.