Jak być i mieć jednocześnie?

Bardzo często zadajemy sobie pytanie: „być czy mieć”? Wierzymy w to, że musimy wybierać między tymi dwiema wartościami, że do pieniędzy zwykle dochodzi się nieuczciwie lub w to, że zamożność zmienia ludzi na gorsze. A gdyby tak przestać traktować te dwie rzeczy jako przeciwstawne i rozłączne? Czy można „być” i „mieć” jednocześnie?

 

W popularnych baśniach roi się nie tylko od bogatych, a jednocześnie dobrych oraz prawych książąt, ale również od czarnych charakterów, gotowych zaprzedać swoją duszę dla złota i kosztowności. Od dawna wierzymy, że poświęcanie czasu i uwagi na zdobywanie pieniędzy jest czymś niemoralnym. Ubóstwo i skromność utożsamiamy z dobrym sercem i czystymi intencjami, natomiast przywiązanie do rzeczy materialnych – z egocentryzmem oraz zepsuciem.

 

Jednocześnie większość z nas marzy o poprawieniu swojej sytuacji finansowej. Powody są różne: od chęci pełniejszego doświadczania życia do zapewnienia bytu swoim dzieciom. Mało kto jest zadowolony ze swoich zarobków: na ogół uważamy, że nasza pensja jest niewspółmierna do wysiłków, które wkładamy w jej zdobycie. Marzymy o większych mieszkaniach, lepszych gatunkowo ubraniach, nowoczesnych sprzętach elektronicznych, a także funduszach na drogie podróże i rozrywki. Teoretycznie nie uważamy pieniędzy za najważniejszy cel i wartość, jednak nie oznacza to, że zupełnie nam na nich nie zależy. Często nasze pragnienia i tęsknoty są bardziej przyziemne: chcielibyśmy pozbyć się kredytu, móc wysłać swoje dzieci do lepszej szkoły lub nie musieć wybierać pomiędzy kosztownymi lekami a innymi potrzebami.

 

Stosunek Polaków do pieniędzy jest co najmniej specyficzny: wszyscy chcielibyśmy je mieć, ale jednocześnie boimy się ich i utożsamiamy je z negatywnymi cechami. Kiedy ktoś jest bogaty, insynuujemy, że jest nieuczciwy, kradnie lub ma niewłaściwą hierarchię wartości. W pewnym sensie czerpiemy swoją samoocenę z poczucia niesprawiedliwości i krzywdy: „U nas się nie przelewa, ale przynajmniej znamy wartość pieniądza i ciężką pracę”. Lęk związany jest ze wspominanymi wcześniej dawnymi wierzeniami, które wiązały bogactwo ze złem. Bardzo wielu z nas sądzi, że zarobienie dużych ilości pieniędzy w uczciwy sposób jest niemożliwe, a majętni ludzie są cyniczni, wyrachowani, gotowi zrobić wszystko dla pomnożenia swojego kapitału. Z drugiej strony, istnieje spora grupa osób przekonanych, że zarobki są miarą czyjejś wartości, w związku z czym mają kompleksy z powodu swojej sytuacji materialnej i czują się nie dość dobrzy, jeśli nie jest ona w ich opinii wystarczająca.

 

Z całą pewnością trudno jest starać się o poprawienie swojego bytu, jeśli jednocześnie uważamy, że nie da się zrobić tego uczciwie, a także zachować swojej integralności, gdy cel się powiedzie. Choć wiele osób nie jest odpowiedzialnych za swoją złą sytuację, czasem za bark pieniędzy winę ponoszą… nasze własne, niekonstruktywne przekonania. To one hamują nasz rozwój i sprawiają, że nie wykorzystujemy swoich możliwości. To przez nie w rzeczywistości nie chcemy zmienić swojego życia. Jeśli przez wiele lat opowiadaliśmy wszystkim, że bogaci ludzie są zepsutymi złodziejami, a duże pieniądze odbierają duszę, to jak moglibyśmy sami stać się zamożni? Czy nie ucierpiałoby na tym wówczas nasze ego? Czy bylibyśmy w stanie pozostać sobą i zachować wewnętrzną spójność?

 

Pierwszą rzeczą, która pozwoli nam na to, by „być” i „mieć” jednocześnie, jest więc zmiana swojego nastawienia. Zamiast wmawiać sobie, że ci, którzy mają więcej od nas, są od nas gorsi, zastanówmy się, czego możemy się od nich nauczyć. Pomysłowość, pracowitość oraz „żyłka” do interesów z pewnością są cechami, które warto mieć. Pamiętajmy, że każdy człowiek jest inny, a stereotypy rzadko znajdują jakiekolwiek potwierdzenie w rzeczywistości. Zamiast oceniać kogoś po pozorach (np. dlatego, że ma dużo pieniędzy), spróbujmy go poznać i sami przekonajmy się o tym, jaki jest naprawdę. Z czasem zauważymy, że wśród bogatych ludzi jest bardzo dużo ciepłych, życzliwych i wartościowych osób, a w konsekwencji być może uda nam się zmienić swój stosunek do bogactwa.

 

Kiedy czujemy, że bardzo chcemy coś mieć, zastanówmy się, dlaczego tak się dzieje. Z reguły nasze marzenia (nawet te całkiem materialne i przyziemne) reprezentują wartości, do których tęsknimy. Uwolnienie się od kredytu dla kogoś może symbolizować niezależność i brak zobowiązań. Chęć podróżowania to głód doświadczeń, otwartość na inność, pragnienie poznawania świata i doświadczania jego różnorodności. Tęsknota za możliwością kupowania sobie drogich ubrań i biżuterii może wynikać z chęci zaprezentowania się z innej niż dotychczas strony i świadomego kreowania swojego wizerunku.

 

Jak widać, nasze „materialne” pragnienia nie są wyłącznie znakiem naszej pazerności. Wszystko, czego chcemy, mówi nam coś o nas i pozwala lepiej poznać oraz wyrażać siebie. Nie należy odwracać się od tych myśli, a starać się je zrealizować – w końcu mamy tylko jedno życie i to od nas zależy, czy spędzimy je w szczęściu i zgodzie ze sobą, czy powściągając swoje potrzeby. Zdobywanie pieniędzy nie jest niczym zdrożnym – oczywiście, o ile nie wiąże się z krzywdą drugiego człowieka.