Co o związku mówi wasz dom?

Niezależnie od tego, czy wspólne zamieszkanie nastąpiło dopiero po ślubie, czy też na etapie, gdy nawet jeszcze o nim nie myślicie, dzielenie lokum to prawdziwy sprawdzian dla związku. To, jak wygląda dom zajmowany przez parę oraz atmosfera, która w nim panuje, dużo mówią na temat ich relacji.

 

Pierwszym testem siły uczuć i charakteru wzajemnych kontaktów może być moment urządzania wnętrz. Ideałem byłoby, gdyby para we wszystkim się zgadzała, miała identyczny gust oraz poglądy na temat wydawania pieniędzy na meble i ozdoby. Taka sytuacja zdarza się jednak bardzo rzadko. Bywa oczywiście również tak, ze zakochani poddają się euforii i ustępują sobie we wszystkim. Nie zawsze jest to jednak dobre rozwiązanie – pamiętajmy, że we wspólnym mieszkaniu będziemy spędzali dużo czasu. Musimy więc czuć się w nim dobrze i mieć poczucie, że jesteśmy „u siebie”.

 

Sygnałem ostrzegawczym powinna być sytuacja, w której jedno z partnerów nieustannie upiera się przy swoim. Jeśli nie jest skłonne pójść na jakikolwiek kompromis i ignoruje upodobania oraz pragnienia drugiej osoby, życie z nim u boku raczej nie będzie usłane różami. Taka postawa każe podejrzewać, że prezentujący ją człowiek nie będzie gotów włączyć partnera do swojego świata, nie będzie chciał podążać za jego fascynacjami oraz zainteresowaniami i nie pozwoli mu być sobą. Wybór mebli w pewnym stopniu obrazuje przyszłą rzeczywistość.

 

Kiedy męczący remont mamy już za sobą, wydaje nam się, że oto nadchodzi nasze własne „i żyli długo i szczęśliwie”. Problem w tym, że rozpoczęcie wspólnego życia stanowi zakończenie jedynie w bajkach. Dla prawdziwych par jest dopiero początkiem. Czego? Może to być wielkie szczęście we dwoje lub kłótnie i tłuczenie talerzy. A najczęściej po trochu zarówno jednego, jak i drugiego.

 

Wspólne zamieszkanie nazywane jest sprawdzianem dla związku nie bez przyczyny. Wnosi wzajemne relacje na wyższy poziom, wzmacnia bliskość i łączącą parę więź. Może być jednak również początkiem końca, ponieważ dzielenie domu dostarcza całej masy nowych źródeł konfliktów. Uwydatnione zostają różnice osobowości, temperamentów, przyzwyczajeń i upodobań. Nagle okazuje się, że księżniczka z bajki zostawia kłęby swoich włosów w odpływie umywalki, a książę nie zauważa stosu śmieci w koszu, dopóki nie zaczną się z niego wysypywać i wydzielać podejrzanego zapachu. Na tym etapie znajomości nie wystarczą chemia, namiętność i czułe słówka. Aby związek przetrwał i stał się silniejszy, potrzeba czegoś zupełnie innego: szczerej komunikacji, gotowości do kompromisów i szacunku dla wzajemnych potrzeb oraz pragnień.

 

Choć wydaje się to śmieszne i błahe, bardzo duża część kłótni par mieszkających wspólnie toczy się o podział domowych obowiązków lub oczekiwania dotyczące porządku. Nie ma się co dziwić – wdomu spędzamy mnóstwo czasu, oczekujemy więc, że będzie wyglądał jak najlepiej. Miewamy jednak problemy związane z doprowadzeniem go do takiego stanu. Zmęczeni obowiązkami zawodowymi nie zawsze mamy ochotę na to, by od razu po przyjściu do domu łapać za odkurzacz lub garnki. Ktoś jednak musi to robić…

 

 

 

Już na samym początku wspólnego mieszkania warto ustalić, jakie są nasze oczekiwania względem porządku w domu. Czy któreś z nas jest bałaganiarzem, a drugie nie znosi porozrzucanych rzeczy i choćby odrobinki kurzu na meblach? A może oboje mamy podobną wizję tego, jak często należy sprzątać? W tym drugim przypadku z pewnością będzie nam łatwiej, jednak nic nie jest przesądzone – nawet jeśli nie we wszystkim się zgadzamy, możemy dojść do porozumienia poprzez otwartą rozmowę i wypracowanie kompromisu.

 

Te same cechy i działania są kluczowe podczas podziału obowiązków domowych. Niestety, choć związki o partnerskim charakterze cieszą się coraz większym powodzeniem i popularnością, badania pokazują, że wciąż mamy w tej kwestii wiele do zrobienia. Choć mężczyźni deklarują, że według nich podział obowiązków powinien być równy i sprawiedliwy, nadal lwią ich część wykonują kobiety. To zaś w negatywny sposób wpływa na jakość naszych związków: stare wzorce sprawiają, że jedna strona w relacji czuje się przeciążona i brakuje jej wsparcia partnera. Aby nasz dom był miejscem, w którym przyjemnie się przebywa, musimy włożyć w to trochę pracy. Warto zastanowić, jaki system podziału obowiązków będzie dla nas najbardziej korzystny. Czy będziemy delegowali zadania na bieżąco, czy może opracujemy jakiś system? Wolimy wykonywać te same czynności na zmianę, czy może każde z nas będzie miało własną rolę i odrębne obowiązki? Być może jedno z nas uwielbia gotować, a drugie tego nie znosi i zdecydowanie bardziej lubi prasować lub sprzątać. Warto wziąć te czynniki pod uwagę i wymyślić system jak najlepiej pasujący do osobowości i upodobań każdej z osób.

 

Wydaje się, że to jest właśnie klucz do stworzenia dobrego, ciepłego domu, w którym panuje czystość i harmonia. Nie należy kierować się konwenansami oraz stereotypami. Nawet jeśli określone zasady sprawdziły się w życiu naszych rodziców czy dziadków, wcale nie muszą być dobre dla nas. Dlatego warto układać swoją codzienność przede wszystkim w oparciu o indywidualne cechy i potrzeby partnerów. Nie tworzyć na siłę sztucznych podziałów i w dowolny sposób wspierać się nawzajem i wymieniać powinnościami. Nie od dziś przecież wiadomo, że „w szczęśliwych związkach naczynia zmywają się same”.