Być czy mieć?

„Być” bezokolicznik oznaczający: egzystować, istnieć, znajdować się, charakteryzować się jakąś cechą, stanowić, pracować jako ktoś, uczestniczyć w czymś, działać, należeć do jakiejś organizacji, wydarzać się, czynić itp. Słowo to pochodzi z prasłowiańskiego „byti” oznaczającego pierwotnie „rosnąć, dojrzewać” a później „stawać się”.

 

Mieć – być właścicielem, posiadać coś, być do czegoś zobowiązanym, mieć się – czuć się jakoś (być w jakimś stanie), musieć coś zrobić.

 

Oba te bezokoliczniki, niby zupełnie inne, o pozornie odmiennym znaczeniu, są ze sobą nierozerwalne. Możemy na przykład być na coś chorym albo mieć jakąś chorobę. Znaczenie tych dwóch stwierdzeń jest jednakowe, różni je tylko odniesienie do formy egzystencji: posiadania lub bycia. Dylemat ten jest dość popularny również i dzisiaj. Kultura konsumencka wpycha nas w niego nieuchronnie. Od wieków posiadanie, czyli „mieć”, było wyznacznikiem statusu, czyli „być”. Można byłoby skusić  się na skrócone stwierdzenie – mieć to być. Jednak czy można ograniczać się tylko do takiego pojmowania istnienia. Czy skupiając się jedynie na jednym stylu życia, jesteśmy w stanie być szczęśliwi? Czy posiadanie przewyższa wartości humanistyczne takie jak miłość. Dylemat dotyczy każdej jednostki będącej częścią jakiegoś społeczeństwa.

 

Pieniądze szczęścia nie dają.

„Pieniądze szczęścia nie dają, ale wszystko, co do niego potrzebne możesz za nie kupić”. Rzeczywiście same pieniądze nie są w stanie nikogo uszczęśliwić. Co nam po marnym kawałku papierka, którego rzeczywista wartość  jest nie wielka. Dopiero ta, którą mu nadaliśmy, którą nadała mu cywilizacja, stanowi z niego przedmiot pożądania. Zaczynamy je gromadzić w celu zaspokajania swoich potrzeb, co stwarza w nas chwilowe uczucie zadowolenia. Szczęśliwi jesteśmy, gdy leżymy na wygodnej sofie, ale przecież nie możemy tam spędzić całego życia. Chcąc przedłużać te krótkie chwile radości, otaczamy się co raz większa ilością przedmiotów, które w naszym mniemaniu dadzą nam szczęcie. Nic bardziej złudnego. Chwilowe odczuwanie przyjemności nie jest w stanie zapewnić nam zadowolenia z całej egzystencji.

 

Żeby mieć trzeba być.

Żeby mieć trzeba być. „Być” jest tu funkcją nadrzędną, która należy spełnić, aby cokolwiek posiadać. Jeśli nas nie będzie, nie będziemy mieli potrzeby posiadania. Wielką degradacją obecnego społeczeństwa jest to, że kultura współczesna, w której jesteśmy zakorzenieni, odwróciła ten system wartości wypychając na pierwsze miejsce „mieć”. Kultura XX i XXI wieku to kultura konsumpcjonistyczna skupiająca się tylko ma posiadaniu i konsumowaniu dóbr. Im więcej ich mamy, tym lepiej! Prowadzi to jednak go nieuchronnej zguby. Pośród nieliczonej ilości posiadanych rzeczy tracimy swoją tożsamość. Gubi się ona gdzieś pomiędzy nowym elektrycznym czajnikiem a najnowszym modelem telewizora 3D. Nie postrzegamy już siebie w kontekście własnego ego, lecz przez pryzmat nagromadzonych dóbr. Ich więcej ich posiadamy tym wyżej w hierarchii społecznej sami siebie sytuujemy. To powoduje błędne pojmowanie własnego „JA”. Zaczynamy myśleć o sobie „jestem tym, co posiadam”. Myślenie takie powoduje, że pozostałych ludzi również traktujemy jako coś, co można posiadać, jako dobra konsumpcyjne. Zanikają w ten sposób podstawowe i naturalne relacje między ludzkie, jak szacunek, współczucie czy miłość. Tą ostatnią też bardzo łatwo uprzedmiotawiamy, czyniąc z niej towar konsumpcyjny, a nie dzieląc się nią z innymi.

 

 

Wschód i Zachód

Nie wszystkie społeczeństwa tak samo nastawione są do posiadania, choć nie będę tu poruszać skrajnych przypadków jak plemiona amazońskie, czy Buszmeni w Afryce, którzy w zasadzie w ogóle nie znają pojęcia posiadania. Wspomnieć tu chciałam raczej o kulturze wschodniej, gdzie podejście do tego tematu jest trochę inne niż na zachodzie. Nie twierdzę, że społeczeństwa te, które opierają się na buddyzmie, są szczęśliwsze bo skupiają się bardziej na osobie, czyli być niż mieć. Zadziwiające jest w jak różnych kierunkach poszły Wschód i Zachód. Podwaliny kulturowe są takie same zarówno Budda jak i Jezus w swych naukach namawiali do porzucenia wszelkiej własności i cielesnych pragnień aby odnaleźć prawdziwe szczęście. Powinniśmy skupić się na byciu sobą i starać się zrozumieć innego człowieka, a im więcej będziemy posiadać tym trudniej będzie nam to osiągnąć. Jedno jest pewne i tu i tam pęd ku karierze i posiadaniu sprawia, że obecnie człowiek, skupiony na sobie, ma problem z usytuowaniem się w społeczeństwie. Choć z drugiej strony stan posiadania od wieków był wyznacznikiem przynależności do jakiejś grupy.

 

Zmiany językowe

Zmiany w sposobie wypowiadania się są warte poruszenia, gdyż z pewnością  mają one wpływ na poruszany tutaj temat „być czy mieć. Co raz częściej w potocznej mowie zamieniamy czasowniki z rzeczownikami. Dziś zamiast użyć stwierdzenia „jestem kierowcą” powiemy „mam prawo jazdy”, albo zamiast „coś mi dolega, źle się czuję” mówimy „mam jakąś chorobę”. Być jednak było pierwsze! Na początku swojego życia człowiek w zasadzie skupie się tylko na byciu. Zanim umysł zostanie ogarnięty przez konsumpcjonizm, wypowiadamy się o sobie w kontekście być, nie mieć. Pytając się młodego dorastającego człowieka czego pragnie, w większości przypadków odpowie: chcę być lekarzem, weterynarzem czy kierowcą. Spojrzenie na ten temat różni się w zależności od etapu naszego rozwoju. W późniejszym czasie zauważamy zmianę w sposobie odpowiadania na to pytania. Zaczyna się zmieniać modus  z być na mieć. Wypowiedzi ukierunkowane są na posiadanie: Chcę mieć swoją klinikę, posiadać samochód. Co raz mniej ważne stają się relacje międzyludzkie, przyjaźnie z podstawówki zostają odsunięte do lamusa. Ważniejsze jest jak ludzie będą się odnosić do mojego stanu posiadania, niż do mnie samego. Ważniejsze jest to czy podoba im się mój nowy samochód, niż ja sam.

 

Jeśli w ten sposób będziemy postrzegać samego siebie, żyć skupiając się na posiadaniu a nie byciu, nagle w wyniku jakiejś katastrofy stracimy wszystko. Czy będzie to oznaczać koniec naszego istnienia? Nic bardziej mylnego. My będziemy, tylko już nie będziemy mieć. Aby uniknąć takich rozczarowań lepiej od początku skupić się na być niż mieć i zdać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nic do nas nie należy. To co posiadamy zostało nam tylko na chwilę dane. Jedyne co tak naprawdę posiadamy to my sami, nasze myśli i doświadczenia, nasze bycie.

 

Lepiej Być niż mieć.